Import przez port w Odessie clony w mafijnej mgle
Ukraina
Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz przekazał kontrolę nad wielką komorą celną w Odessie grupie biznesmenów zamieszanych w nielegalny handel bronią - twierdzi agencja dziennikarstwa śledczego Slidstwo.info.
Na mocy decyzji prezydenta z 2011 r. cały import przekraczający ukraińską granicę przez port w Odessie jest clony w prywatnym budynku firmy Jewroterminał. - Pozwoliło nam to zwiększyć przepustowość portu - twierdzi jego szef Jurij Waśkow. Slidstwo.info sięgnęło do dokumentów, by sprawdzić, do kogo należy firma. Okazało się, że końcowym właścicielem spółki jest cypryjska kancelaria prawna Markosa Jeorjadisa i Fiwosa Pelidisa. Firma specjalizuje się w usługach dla wschodniego biznesu. Właściciele kancelarii są więc klasycznymi słupami.
Prezesem Jewroterminału jest tymczasem Rosjanin Pawieł Lisicyn. Według rosyjskiego "Forbesa" firmy Lisicyna handlują produktami ropopochodnymi właśnie przez Odessę. Jednym z partnerów Lisicyna jest Ołeksandr Żukow. W 1994 r. Włosi zatrzymali statek, który do ogarniętej wojną byłej Jugosławii szmuglował z Ukrainy 30 tys. karabinów, 400 katiusz, 10 tys. granatów i 32 mln sztuk amunicji. Ślady wiodły do Żukowa, a także Łeonida Minina i Ołeksandra Anherta.
- Anhert to kryminalny autorytet (tak nazywa się na Wschodzie mafijnych bossów - red.), ojciec chrzestny Odessy. Niebezpieczny człowiek, odsiedział 12 lat za morderstwo - mówił "Guardianowi" ówczesny dowódca odeskiej milicji Wołodymyr Żurakowski. Z kolei Minin, znany handlarz bronią, bywa porównywany z siedzącym w więzieniu w USA Wiktorem Butem. Życiorysy obu mężczyzn posłużyły za kanwę filmu "Pan życia i śmierci" z Nicholasem Cage’em. Według włoskiej policji ochroniarzem Minina był niegdyś deputowany Partii Regionów Hennadij Truchanow, obecnie zarabiający krocie na zamówieniach publicznych. Przyznaje się tylko do znajomości z Anhertem, Mininem i Żukowem. Innym informacjom zaprzecza.
Kontrola nad terminalem celnym to prawdziwa żyła złota. - Za samo podniesienie szlabanu trzeba zapłacić 600 hrywien (230 zł). Kolejne 400 hrywien (150 zł) płaci się za samochód, który przewiezie kontener z portu. Dotychczas takich opłat nie było - mówi Slidstwu.info Hambiejew. Historia Jewroterminału to kolejny dowód na to, jak wielkie wpływy na Ukrainie, w niekoniecznie uczciwy sposób, zdobyli oligarchowie za czasów Janukowycza.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu