Milicja ciężarówkami blokuje wjazdy do stolicy
Życie miasta
Obszar bezpośrednich starć antyrządowych demonstrantów z Berkutem jest ograniczony do ścisłego centrum Kijowa, przede wszystkim okolic Majdanu Nezałeżnosti. Skutki konfliktu odczuwa jednak cała stolica. Władze wprowadziły na jej obszarze nieformalny stan wyjątkowy.
Od wtorkowego popołudnia w Kijowie nie działa metro - jak twierdzi MSW, ze względu na groźbę zamachów terrorystycznych. Na ulicach tworzą się kilometrowe korki. Władze lokalne zalegalizowały w pozostałych środkach komunikacji publicznej jazdę bez biletu (nie wszyscy przewoźnicy tę decyzję respektują). W przeciwnym kierunku poszli taksówkarze; cena za przejazd wzrosła dwukrotnie. - Zamknięcie metra to niepopularna decyzja, ale chodzi nam o życie ludzi. Zwróciliśmy się też do obywateli, by nie posyłali dzieci do szkół i przedszkoli - mówił mer stolicy Wołodymyr Makejenko, reprezentant rządzącej Partii Regionów. Zajęcia odwołano również na co najmniej dwóch kijowskich uczelniach.
- Sklepy teoretycznie wciąż pracują, ale ludzie zaczynają w panice wykupywać podstawowe produkty żywnościowe. W mieście jest mnóstwo milicji, zachowuje się bardzo nerwowo. Wielu milicjantów zostało specjalnie ściągniętych z prowincji - mówi nam Denys, mieszkający kilometr od dzielnicy rządowej. Większym zagrożeniem niż milicjanci są współpracujący z nimi prorządowi dresiarze. Grasują przede wszystkim nocą, wyłapując i bijąc opozycjonistów. W ten sposób w nocy z wtorku na środę wyciągnięto z taksówki i zastrzelono dziennikarza gazety "Wiesti" Wjaczesława Weremija. Spłonęło również 18 samochodów.
Kijów jest miastem zamkniętym. Milicja ciężarówkami blokuje wjazdy do stolicy, w tym drogę prowadzącą na lotnisko w Boryspolu, skrupulatnie sprawdzając wszystkie samochody. Punkty kontrolne są gęsto ustawione w całej stolicy, kijowianie większość zdołali już jednak nanieść na popularną tu smartfonową aplikację do nawigacji samochodowej Yandex Navigator. Komu zależy, zdoła uniknąć kontroli bagażnika. Z kolei blokady na drogach dojazdowych są omijane nieutwardzonymi dróżkami leśnymi. Do miasta nie dojechał pociąg ze Lwowa. Inne, przede wszystkim z zachodniej Ukrainy, były gruntownie przeszukiwane.
Zgodnie z prawem ograniczenie swobody podróżowania na Ukrainie jest możliwe po wprowadzeniu stanu wyjątkowego. Wiktor Janukowycz go nie wprowadził, co więcej, jego przedstawiciele zapewniają, że taki wariant nie jest rozpatrywany. Analitycy podają inne wyjaśnienie: dekret o stanie wyjątkowym musi być w ciągu dwóch dni zatwierdzony przez parlament, a to oznaczałoby kolejną mozolną walkę o poparcie większości deputowanych. Ich lojalności, zwłaszcza w tak drażliwej kwestii, szef państwa nie może być pewien. Stan wyjątkowy obowiązuje więc wyłącznie w praktyce, poza porządkiem prawnym.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu