Dziennik Gazeta Prawana logo

Zamiast amnestii były represje

29 czerwca 2018

Kilkuset aresztowanych demonstrantów, 35 zaginionych bez wieści. Wśród tych ostatnich jest Dmytro Bułatow, jeden z liderów protestów. Od tygodnia nie daje znaku życia. Opozycja twierdzi, że ślady wiodą do administracji prezydenta

Gdy obie strony ukraińskiego konfliktu gorączkowo debatowały nad kompromisowym projektem amnestii dla uczestników Euromajdanu, władze kontynuowały represje. Do zamknięcia tego wydania DGP ustawa o amnestii nie została przyjęta. Głosowanie być może odbędzie się dopiero dzisiaj.

- Do tego momentu kwestia amnestii nie została uzgodniona - mówił wieczorem wiceszef opozycyjnej Batkiwszczyny Ołeksandr Turczynow. Deputowani mieli do wyboru cztery projekty, z których dwa przewidywały bezwarunkową amnestię wszystkich uczestników demonstracji na Majdanie Nezałeżnosti. Dwa kolejne, za którymi optowała rządząca Partia Regionów, uzależniały uwolnienie aresztowanych od zwolnienia przez opozycję ulic i budynków w centrum Kijowa.

Na wypuszczenie manifestantów naciska nie tylko tłum na Majdanie, lecz także Europa. Przedstawiciel Parlamentu Europejskiego Elmar Brok, który przebywa w Kijowie od wtorku, żądał natychmiastowych postępów w tej sprawie. - Nie rozumiem, jak można negocjować amnestię. Tych ludzi należy zwyczajnie uwolnić - dodawał. Ogólna liczba represjonowanych opozycjonistów jest trudna do oszacowania.

W samym Kijowie do aresztów trafiło ponad 100 osób, po kilkadziesiąt innych oczekuje na procesy w Czerkasach, Dniepropetrowsku i Zaporożu. Poseł i oligarcha Petro Poroszenko twierdzi, że 28 z nich w ogóle nie brało udziału w protestach. Tacy jak aresztowany na dwa miesiące dziennikarz niszowego kanału Prychowana Prawda Anton Kudinow, którego wina polegała na tym, że - jak twierdzą świadkowie - chcąc porozmawiać z funkcjonariuszami Berkutu, podszedł do nich z białą flagą, po czym został obezwładniony i zatrzymany.

Inni aktywiści są nachodzeni przez milicję (również po cywilnemu), wzywani na przesłuchania lub po prostu bici i zastraszani przez tituszki, czyli sprzymierzonych z władzami dresiarzy. Tylko wczoraj sądy rejonowe Kijowa zastosowały środek zapobiegawczy w postaci aresztu tymczasowego wobec 49 osób. 14 innych będzie czekać na proces w areszcie domowym. Wszystkie będą odpowiadać za udział w starciach z Berkutem przy ulicy Hruszewśkoho w Kijowie. Z kolei o organizowanie zamachów terrorystycznych jest podejrzewana dniepropetrowska komórka partii Swoboda. Wczoraj specsłużby przeszukały mieszkanie jej lokalnej szefowej Miły Moroz.

Najbardziej niepokojący jest zaś los około 35 zaginionych demonstrantów. Wśród nich najbardziej znany jest Dmytro Bułatow, lider Automajdanu. Automajdan to grupa zmotoryzowanych aktywistów przemieszczających się z miejsca na miejsce w razie potrzeby. Bułatow zniknął 23 stycznia i od tej pory nie dał znaku życia. Część z zaginionych przebywa najpewniej w milicyjnych aresztach. Opozycja obawia się jednak, że niektórzy mogli podzielić los Jurija Werbyckiego, skatowanego przez tituszki i pozostawionego na pewną śmierć w lesie pod Kijowem. Pogrzeb lwowianina odbył się w miniony piątek.

Opozycyjny poseł Wołodymyr Jaworiwski twierdzi, powołując się na własne źródła, że w zaginięciu Bułatowa maczała palce administracja prezydenta Wiktora Janukowycza, a konkretnie jej wiceszef Jurij Czmyr. - To straszna sytuacja, ludzie przepadają niczym w czasach Pinocheta. Prześledziliśmy cały łańcuch, ślady wiodą od kijowskich bandytów do administracji prezydenta - mówił Jaworiwski na antenie telewizji Rada. Poseł, sam będący aktywnym uczestnikiem Automajdanu, przypomina, że w dzień zaginięcia Bułatowa jego członkowie planowali pikietę pod ambasadą Austrii, żądającą zablokowania tamtejszych rachunków bankowych szefa administracji Janukowycza Andrija Klujewa i odwołanego we wtorek premiera Mykoły Azarowa. Obaj politycy zostali w tym miesiącu oskarżeni przez media o wielomilionowe defraudacje.

@RY1@i02/2014/020/i02.2014.020.00000060b.802.jpg@RY2@

AFP/EAST NEWS

Pierwszy prezydent niepodległej Ukrainy Łeonid Krawczuk zaproponował siebie jako mediatora

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.