Fidel Castro i trzy zakonnice
Przełomowa decyzja prezydenta Baracka Obamy o przywróceniu dyplomatycznych i handlowych stosunków USA z Kubą oznacza mocno spóźnioną korektę polityki amerykańskiej wobec południowego sąsiada. A przecież polityka ta bezpośrednio po obaleniu Batisty (Nowy Rok 1959) mogła być inna.
Senator John F. Kennedy, przemawiając w październiku 1959 r. na uniwersytecie w stanie Nebraska, podkreślił, że "Castro jest także częścią frustracji wcześniejszej rewolucji, która zwyciężyła w wojnie z Hiszpanią, ale pozostawiła w ogromnej mierze nietknięty rodzimy porządek feudalny. Czy Castro obrałby bardziej racjonalny kurs po swym zwycięstwie, gdyby Stany Zjednoczone nie popierały dyktatora Batisty tak długo i tak bezkrytycznie, i gdyby zapewniły cieplejsze powitanie młodemu, ognistemu buntownikowi w godzinie jego triumfu, a zwłaszcza w czasie jego wizyty w naszym kraju, tego nie możemy być pewni". Punkt widzenia prezentowany przez senatora z uniwersyteckiej trybuny bardzo różnił się od późniejszego stanowiska mieszkańca Białego Domu. Prezydent Kennedy w 1961 r. wszedł na drogę nacisku i interwencji, która wepchnęła Kubę "w objęcia" Kremla. Godny przypomnienia jest fakt, że zgrupowani wokół Castro rewolucjoniści kubańscy zdołali zapobiec bezpośredniej dominacji Moskwy. Wchłonęli oni kontrolowaną bezpośrednio przez Moskwę niewielką partię komunistyczną i sami ogłosili, że stanowią tę partię.
Polityczne i ideologiczne zbliżenie Kuby do Związku Radzieckiego ocaliło ją przed następną inwazją z USA. Jednakże miało ono poważne, negatywne następstwa. Kuba przyjęła niewydajny radziecki system gospodarowania i ideologiczne dogmaty. Jednym z tych ostatnich była koncepcja wychowania "prawdziwego komunisty" - człowieka bezinteresownie służącego społeczeństwu. Koncepcja ta stosunkowo szybko okazała się iluzją.
W latach 70. bracia Fidel i Raul Castro dokonali inspekcji zakładu opieki nad ludźmi starymi prowadzonego przez trzy zakonnice. Jedna z nich była kucharką, druga wydawała posiłki i opiekowała się pensjonariuszami zakładu, a trzecia - kierowniczka - zajmowała się zaopatrzeniem i pomagała dwóm pozostałym. Zakonnice codziennie pracowały od godziny 5 do 23. Po dokładnym zapoznaniu się z funkcjonowaniem zapewniającego opiekę kilkudziesięciu osobom zakładu Fidel Castro podzielił się z bratem następującą opinią: jedyni prawdziwi komuniści na Kubie to te trzy zakonnice.
Po wizycie Jana Pawła II warunki funkcjonowania instytucji związanych z Kościołem katolickim poprawiły się. Polski papież miał nadzieję, że na Kubie - podobnie jak w Polsce - pojawi się masowy ruch społeczny, który doprowadzi do zmiany ustroju. Kubańczycy nie poszli jednak polską drogą. Rozładowywanie nastrojów opozycyjnych i dezorganizowanie opozycji następowało w wyniku - inspirowanych przez władze - wyjazdów przeciwników ustroju z Kuby.
Decyzja prezydenta Obamy spotkała się z pozytywnym odzewem w państwach Ameryki Łacińskiej. Jej konsekwencją będzie zapewne poprawa wizerunku Stanów Zjednoczonych w zbiorowej świadomości społeczeństw tych państw. Będzie to miało znaczenie praktyczne. Dotychczas utrzymująca się niechęć i podejrzliwość wobec Amerykanów sprawia, że lepiej widziani są ich konkurenci - przedsiębiorcy hiszpańscy, niemieccy i chińscy.
W państwach latynoamerykańskich współczesna Kuba posiada szerokie rzesze sympatyków. Wielu z nich pamięta o amerykańskim poparciu - w stosunkowo nieodległej przeszłości - dla represyjnych prawicowych reżimów w Chile, Brazylii, Argentynie i Boliwii i o potępianiu tych reżimów przez Kubę. Latynoscy podróżnicy porównują ulice własnych stolic, na których rojno od dzieci myjących okna samochodów, żebrzących, a także kradnących i zarażonych narkomanią, z ulicami Hawany, po których dziatwa karnie maszeruje do szkół. Wrażenie robi też to, że z Kuby do pracy za granicę wyjeżdżają lekarze, a nie bezrobotni analfabeci. Do spoglądania na Kubę z nutką zazdrości skłaniają też dokuczliwe mankamenty demokracji, takie jak niestabilność, korupcja i chaos.
W historii Kuby zaczyna się nowy okres. W stosunku do innych krajów realnego socjalizmu Kuba z dużym opóźnieniem zacznie odchodzić od niewydajnego, anachronicznego systemu gospodarczego. Ale jest ona - w pewnym sensie - w dogodnej sytuacji. Lepiej uczyć się na cudzych błędach niż na własnych. Trudną drogę od centralnego planowania do gospodarki rynkowej przeszło już wiele państw. Istnieje duży zasób wiedzy o tym, co robić, a czego unikać, o pułapkach i trudnościach okresu transformacji. Czy Kubańczycy z tej wiedzy skorzystają? Wszystko zależy od tego, czy będą chcieli.
@RY1@i02/2015/004/i02.2015.004.00000120a.802.jpg@RY2@
Andrzej Wilk nauczyciel akademicki
Andrzej Wilk
nauczyciel akademicki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu