Brexit: odliczanie czas zacząć
WIELKA BRYTANIA
- Procedura przewidziana w art. 50 została uruchomiona zgodnie z życzeniem brytyjskiego narodu, by opuścić UE. To historyczny moment, od którego nie ma odwrotu - oświadczyła wczoraj w Izbie Gmin premier Theresa May, po tym jak brytyjski ambasador przy UE Tim Barrow przekazał szefowi Rady Europejskiej Donaldowi Tuskowi jej list informujący o zamiarze opuszczenia Unii przez Zjednoczone Królestwo. Brytyjska premier powtórzyła w nim to, co już wcześniej deklarowała - iż wystąpienie z UE nie oznacza, że jej kraj odwraca się od Europy ani że odrzuca europejskie wartości. Przeciwnie - Londyn życzy Unii jak najlepiej i chce z nią utrzymywać jak najbardziej przyjazne stosunki, ale o swoich wewnętrznych sprawach będzie decydował samodzielnie. Nawet za cenę opuszczenia jednolitego unijnego rynku.
To, jak będą wyglądać przyszłe stosunki Wielkiej Brytanii z Unią, zależy od negocjacji, które rozpoczną się najprawdopodobniej na przełomie maja i czerwca. Wcześniej państwa UE muszą przyjąć wytyczne negocjacyjne, które jutro zaprezentuje Donald Tusk. Michel Barnier, główny unijny negocjator, chce, aby rozmowy z Londynem zakończyły się do 30 września przyszłego roku, tak aby obie strony miały czas na ratyfikowanie umowy przed marcem 2019 r., kiedy upływa przewidziany w traktacie lizbońskim dwuletni okres przejściowy. Dokument nie precyzuje tego, ale według większości opinii teoretycznie możliwe jest, by w trakcie negocjacji Wielka Brytania zmieniła zdanie i wycofała wniosek. W praktyce to jednak mało prawdopodobne.
@RY1@i02/2017/063/i02.2017.063.000000600.801.jpg@RY2@
fot. Yves Herman/AP/East News
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu