Muzycy na barykady
PROTESTY W USA Od czasu wystąpień przeciwko prowadzonej przez Amerykanów wojnie w Wietnamie muzycy tak mocno nie angażowali się w politykę. Powodem Donald Trump
Dla Johna F. Kennedy’ego specjalną inauguracyjną imprezę zorganizował sam Frank Sinatra. I obok wielu gwiazd na niej zaśpiewał. Dla Richarda Nixona (który sam grał na pianinie) śpiewał James Brown, Ronaldowi Reaganowi umilali elekcyjny wieczór The Beach Boys, dla Billa Clintona (lubiącego grać na saksofonie) wystąpili m.in. Elton John i Michael Jackson, a dla George’a W. Busha latynoski gwiazdor Ricky Martin. Barack Obama w 2009 roku zebrał śmietankę gwiazd z Beyoncé, Bruce’em Springsteenem i U2 na czele.
Po całej rzeszy gwiazd, która odmówiła 45. prezydentowi USA (m.in. Elton John i Celine Dion), w końcu na inaugurującym spektaklu dla Donalda Trumpa zagrali m.in. zespół rockowy 3 Doors Down, muzyk country Toby Keith i Piano Guys (czterech panów grających na jednym fortepianie jednocześnie). Hymn wykonała niespełna siedemnastoletnia Jackie Evancho, której największym osiągnięciem było do dnia inauguracji uczestnictwo w talent show "America’s Got Talent". Trudno taki zestaw nazwać gwiazdorskim. Gwiazdy przeróżnych muzycznych gatunków zebrały się bowiem na wiecach i koncertach antytrumpowskich.
Jedną z najgłośniejszych muzycznych akcji zwróconych przeciwko Donaldowi Trumpowi była "30 Songs In 30 Days". Miała wystartować 30 dni przed zaprzysiężeniem Trumpa na prezydenta i polegać na publikacji codziennie antytrumpowskiej piosenki. Z powodu dużej liczby artystów zgłaszających się do akcji rozrosła się i zmieniała w "50 Songs In 30 Days". W jej ramach piosenki opublikowali m.in. Moby, R.E.M., Franz Ferdinand czy Jesu/Sun Kil Moon. Już same tytuły piosenek ("Natural Born Loser", "Vote for Me Dummy", "The Clown") pokazują, że jak pisał "Washington Post", ten zestaw "stał się playlistą nienawiści Trumpa".
"Ta scena jest strefą zakazaną dla Trumpa. Imigranci, muzułmanie, jesteście tutaj mile widziani. Rasizm, homofobia i tyrania nie będą tolerowane" - krzyczał do fanów ze sceny klubu Teragram Ballroom w Los Angeles Tom Morello. Gitarzysta nieistniejącego już zespołu Rage Against The Machine, który w latach 90. zalał ostrą rockową scenę swoimi lewicowymi poglądami, wystąpił w LA 20 stycznia na imprezie "Anti-Inaugural Ball 2017" z supergrupą Audioslave oraz składem Prophets of Rage. Audioslave, w którym śpiewa Chris Cornell z Soundgarden, wystąpili po 12 latach przerwy. Z kolei z Prophets of Rage (współtworzą go członkowie Public Enemy) wykonali kilka numerów Rage Against The Machine. Jak Prophets of Rage brzmią na żywo, będzie się można przekonać pod koniec czerwca na gdyńskim Open’erze. Na koncercie w Kalifornii pojawili się także Jack Black oraz wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame gwiazdor folku z lat 70. Jackson Browne. Na finał wieczoru wszyscy wykonali wspólnie klasyk RATM "Killing in the Name of".
Dzień później doszło do głośnego protestu kobiet, nazwanego "Marszem kobiet na Waszyngton". Podobne protesty odbyły się także w kilkuset miastach na świecie. W Waszyngtonie swoje mowy wygłosiło wiele znanych kobiet show-biznesu, wśród nich także wokalistki. Madonna i Alicia Keys nie tylko nawoływały do protestów, ale też zaśpiewały. Pierwsza wykonała (choć wokalnie nie był to spektakularny występ) akustyczne wersje "Express Yourself" i "Human Nature". Keys zaśpiewała z kolei (i wypadła o niebo lepiej od Madonny) swój przebój "Girl On Fire". Specjalnie na ten marsz numer "Tiny Hands" napisała Fiona Apple. Nawiązuje w nim do ujawnionej kilka miesięcy temu treści rozmowy Trumpa z dziennikarzem telewizyjnym, w której dzisiejszy prezydent odnosi się do kobiet w wulgarny sposób. Z kolei CocoRosie wraz z Anohni przygotowali na marsz numer "Smoke’em Out".
Głos w sprawie nowego prezydenta zabrał także Josh Tillman, od kilku lat znany jako Father John Misty. Swój nowy album (premiera w kwietniu) zapowiada piosenką o szalonym wyborze Amerykanów o wymownym tytule "Pure Comedy" i klipem, w którym nie brakuje ujęć z Trumpem. Do tego powstał 25-minutowy film. Swoje dołożyli także indierockowcy Arcade Fire z Kanady. Dochód z kawałka "I Give You Power", nagranego wraz z piosenkarką r’n’b Mavis Staples, przeznaczają na organizację stojącą na straży ochrony praw obywatelskich, American Civil Liberties Union.
Doskonałą piosenkę, w której nie brakuje odniesień do sytuacji politycznej w USA, wypuścił w przeddzień zaprzysiężenia Trumpa na prezydenta Damon Albarn ze swoim projektem Gorillaz. W balladzie "Hallelujah Money" zaśpiewał laureat Mercury Prize, niesamowity Benjamin Clementine. To zapowiedź nowej płyty Gorillaz, na którą fani czekają już sześć lat. Umieszczając link do piosenki na Twitterze, zespół napisał, że jest to piosenka na mroczne czasy. W klipie oglądamy Clementine’a w ociekającej złotem windzie w budynku Trump Tower. A w tle wizualizacje złożone m.in. z ujęć z animowanej adaptacji "Roku 1984" George’a Orwella, z pochodu Ku Klux Klanu czy filmów z Clintem Eastwoodem, który w niektórych kwestiach popierał 45. prezydenta USA.
Trump nie jest pierwszym prezydentem, który doczekał się gorzkich słów od artystów. Obamę, i to podczas jednego z koncertu z okazji inauguracji jego prezydentury, od terrorystów wyzywał raper Lupe Fiasco. Ronald Reagan nie przepadał zapewne za twórczością Ramones czy Bruce’a Springsteena, którzy mieli krytyczny stosunek do jego polityki. Ten ostatni, wraz m.in. z Patti Smith czy Tomem Waitsem, nie szczędził też słów krytyki Bushowi juniorowi za jego wojenną politykę. Antyprezydencki ruch muzyczny, który ujawnił się przy okazji ostatnich wyborów, przebił jednak wszystkie wystąpienia przeciwko prezydentowi w historii USA. Zapewne szybko nie wygaśnie. ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/019/i02.2017.019.19600050a.801.jpg@RY2@
fot. Jose Luis Magana/AP/East News
Madonna zaśpiewała podczas marszu kobiet w Waszyngtonie
Wojciech Przylipiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu