Grupa Wyszogrodzka zamiast Wyszehradu, czyli kordon sanitarny wokół Węgier
P odczas wojny na Ukrainie węgierskie władze nieudolnie próbują grać w dobrego i złego policjanta. Pierwszym ma być prezydent Katalin Novák, która ponad miesiąc temu w Warszawie – w czasie szczytu Bukareszteńskiej Dziewiątki (B9) – podpisała krytyczną wobec Rosji deklarację. Przed tygodniem w Turcji mówiła z kolei o tym, że rosyjskie oddziały powinny opuścić Ukrainę (nie precyzując, czy chodziło jej również o Krym, Donbas i Zaporoże).
Novák wyraźnie chce się odróżnić od nurtu dominującego w węgierskiej polityce. Jednak z uwagi na pozycję ustrojową nie należy przeceniać formułowanych przez nią sądów. Jej działania to przede wszystkim narracje oraz iluzja postępowości i otwarcia. Nawet gdyby realnie chciała wykonać jakiś ruch, ograniczać ją będzie pozycja ustrojowa. Prezydent na Węgrzech to przede wszystkim celebra. Do tego nie jest wyłaniany w wyborach powszechnych, tylko przez Zgromadzenie Narodowe, które kontroluje Viktor Orbán.
Również frankofońskie pasje Novák nie zmienią tego, że premier pozostaje kieszonkowym autokratą z ambicjami rewizjonistycznymi i działającym w logice koncertu mocarstw oraz stref wpływów promowanej przez Kreml.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.