Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Między hamulcem a pedałem gazu

18 września 2023
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

P o dwóch dniach od ogłoszenia przez Polskę przedłużenia zakazu importu ukraińskiego ziarna, niezależnie od znoszącej zakaz decyzji Komisji Europejskiej, ukraińscy urzędnicy powstrzymują się od komentarzy. Trwa przegrupowanie sił. Kijów zastanawia się najwyraźniej, czy od razu – zgodnie z wojowniczą retoryką sprzed 15 września – zwrócić się o arbitraż do Światowej Organizacji Handlu (WTO), czy też poczekać miesiąc i liczyć na to, że po wyborach w Polsce i na Słowacji łatwiej będzie wypracować kompromis.

Ukraińcy skupiają się na wdzięczności wobec KE, zwłaszcza że z Brukseli płynęły wcześniej sygnały gotowości do uwzględnienia przynajmniej częściowo oczekiwań zbożowej koalicji, w której skład wchodziły Bułgaria, Polska, Rumunia, Słowacja i Węgry. „Ukraina jest wdzięczna Komisji Europejskiej i państwom członkowskim za ich solidarność w zniesieniu embarga na nasze produkty rolne” – napisał szef dyplomacji Dmytro Kułeba. „Jesteśmy gotowi do dalszego dialogu z naszymi partnerami we wszystkich kwestiach związanych z handlem i logistyką” – dodał premier Denys Szmyhal. Do decyzji Polski o kontynuacji embarga, do której przyłączyła się Słowacja, a Węgry rozszerzyły ją nawet o kolejne produkty, odniósł się jednym zdaniem jedynie prezydent. – Ważne, by europejska jedność zapracowała na poziomie dwustronnym, z sąsiadami. Aby sąsiedzi wsparli Ukrainę w czasie wojny. Europa wygra zawsze, kiedy umowy są stosowane, a obietnice wykonywane. A jeśli decyzje sąsiadów nie będą sąsiedzkie, Ukraina będzie odpowiadać w sposób cywilizowany – powiedział Wołodymyr Zełenski w piątek w codziennym orędziu.

O tym, jak ważna dla Kijowa jest ta sprawa, świadczy fakt, że wątek ten pojawił się na początku orędzia, wyprzedzając nawet informację o odbiciu Andrijiwki, wsi położonej na bachmuckim odcinku frontu. Słowa Zełenskiego na tle wojowniczej retoryki sprzed 15 września były nad wyraz łagodne, zwłaszcza w porównaniu z tym, co wcześniej komunikował Szmyhal. Wbrew pojawiającej się w polskich mediach ocenie premier nie jest samodzielnym rozgrywającym. To człowiek o dużo mniejszych wpływach, niżby wskazywała jego funkcja. A zatem kiedy porównuje zakaz importu do działań Rosji albo mówi o politycznym populizmie, nie należy się dopatrywać jakichś frakcyjnych gier, ale raczej odgrywania roli złego policjanta. Skoro Zełenski, Szmyhal i Kułeba praktycznie nie odnieśli się do polskiej decyzji z piątku, można założyć, że to nie przypadek.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.