Wybory całkiem inne od poprzednich
Po wczorajszym głosowaniu obecny prezydent Manuel Macron może czuć się faworytem drugiej tury, która odbędzie się 24 kwietnia. Różnica nie będzie jednak raczej imponująca
Gdy w maju 2017 r. Emmanuel Macron pewnie, różnicą ponad 10 mln głosów, pokonał w drugiej turze wyborów Marine Le Pen, byliśmy niecały rok po brexitowym referendum i wyborze na prezydenta USA Donalda Trumpa. Prasa rozpisywała się, że niespełna 40-letni wówczas Francuz dał odpór izolacjonistycznym tendencjom, a on pełen energii opowiadał o konieczności pogłębienia europejskiej integracji oraz zwrocie w kierunku multilateralizmu. Gdy wchodził do Pałacu Elizejskiego – jak wynika z sondaży Politico – miał poparcie na poziomie 54 proc.
W niecałe pięć lat później zaufanie do Macrona jest niższe o 10 pkt proc. Naprzeciwko znów Le Pen ze Zjednoczenia Narodowego, ale tym razem silniejsza. Z pierwszego starcia zwycięsko wyszedł jednak urzędujący prezydent. W pierwszym sondażu exit poll ośrodka Ipsos uzyskał 28,1 proc. głosów, więcej niż w większości przedwyborczych badań. Drugie miejsce zajęła Le Pen z 23,3 proc. Trzeci był lewicowiec Jean-Luc Mélenchon z wynikiem 20,1 proc. Nie poparł wczoraj żadnego z konkurentów, ale zastrzegł, że nie należy głosować na Le Pen.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.