Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Ursula von der Leyen liczy głosy

Przewodnicząca Komisji Europejskiej liczy na drugą kadencję
Przewodnicząca Komisji Europejskiej liczy na drugą kadencjęfot. Nicolas Landemard/Le Pictorium/East News
15 lipca 2024
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Niemka ubiegająca się o reelekcję jest teoretycznie popierana przez większościową koalicję, ale jej rodzima frakcja, niepewna wyniku, mobilizuje się przed głosowaniem

Inauguracyjna sesja X kadencji Parlamentu Europejskiego rozpocznie się we wtorek i potrwa do piątku. Europosłowie zdecydują nie tylko o obsadzie najważniejszych stanowisk, w tym wiceprzewodniczących i kwestorów, oraz składzie komisji parlamentarnych, lecz także o przyszłości Ursuli von der Leyen. Dotychczasowa przewodnicząca Komisji Europejskiej w teorii ma zapewnione głosy Europejskiej Partii Ludowej (EPP, 188 deputowanych), socjalistów (136 mandatów) oraz liberalnej grupy Odnówmy Europę (77). Porozumienie między tymi siłami nastąpiło de facto już po ogłoszeniu pierwszych sondażowych wyników, zgodnie z którymi liberałowie byli trzecią siłą. Po perturbacjach na prawicy ostatecznie to Patrioci dla Europy, nowa frakcja Viktora Orbána i Marine Le Pen, znalazła się na trzecim miejscu podium z 84 mandatami.

Zgodnie z umową między chadekami, socjalistami i liberałami żadna z tych frakcji nie prowadzi negocjacji w sprawie poparcia von der Leyen i całego składu Komisji Europejskiej ze skrajną prawicą. Za taką uchodzi m.in. Zjednoczenie Narodowe Le Pen. Klub ten najpewniej zostanie objęty polityką kordonu sanitarnego, która na poziomie instytucjonalnym oznacza próbę wykluczenia z pełnienia istotnych funkcji w komisjach parlamentarnych. W związku z tym Niemce nie pozostaje zbyt wiele frakcji, z którymi mogłaby prowadzić negocjacje w przypadku, gdyby nie wszyscy europosłowie szerokiej koalicji okazali się zdyscyplinowani w głosowaniu. Socjaliści niechętnie spoglądają w kierunku możliwych porozumień chadeków z umiarkowaną prawicą, w tym Europejskimi Konserwatystami i Reformatorami (ECR), którzy według lewicy również powinni trafić za kordon sanitarny. Tymczasem europejskie media od tygodni rozpisują się o dobrych relacjach EPP z Giorgią Meloni i jej dysponującą 24 mandatami partią, która wciąż waha się w sprawie poparcia von der Leyen.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.