Spotkamy się tu znów za rok
Wielu sporo by zapłaciło za widok płaczącej Marine Le Pen, a tu proszę – internet w ostatnich dniach pełen zdjęć, i to za darmo. Tyle że pochodzą z 2017 r., a liderka Frontu Narodowego (dziś Zjednoczenie Narodowe, RN) płacze na nich ze śmiechu. Tak ubawiła ją parodia rozmowy na temat prawa ziemi w wykonaniu humorysty Nicolasa Canteloupa. W sumie trochę prawda (Le Pen płacze), a trochę nie (tak naprawdę się śmieje).
Teraz do śmiechu jej zapewne nie jest – w końcu sondaże zapowiadały druzgocące zwycięstwo jej partii (o sondażowych przekłamaniach w sytuacji obowiązywania ordynacji jednomandatowej pisałem tydzień temu), a jej koalicja ostatecznie okazała się „dopiero” trzecią siłą w parlamencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.