Macron czeka na błąd lewicy
Składający się z kilkudziesięciu partii blok lewicowy do końca tygodnia ma ustalić kandydata na premiera Francji. Problem w tym, że lewicy do większości brakuje ponad 100 głosów
Ugrupowania lewicowe podczas wyborów europejskich we Francji wystartowały z osobnych list, co dla Emmanuela Macrona miało stanowić dodatkową zachętę do zorganizowania przedterminowych wyborów parlamentarnych. Ku zaskoczeniu Pałacu Elizejskiego lewica utworzyła jednak silny blok zwołany przez lidera partii Francja Nieujarzmiona – Jeana Luca Mélenchona jako Nowy Front Ludowy. I to środowiska lewicowe, które umożliwiły macronistom powstrzymanie zwycięskiego pochodu skrajnej prawicy, są teoretycznie największymi wygranymi niedzielnej drugiej tury. W rzeczywistości jednak mają kilkadziesiąt niezależnych struktur partyjnych i nie dysponują większością w parlamencie.
Od socjalistów do wegan
Nowy Front Ludowy dysponuje dziś 182 mandatami w 577-osobowym Zgromadzeniu Narodowym, 27 spośród 81 przypadających Francji europosłów i 98 z 348 senatorami. Z wyjątkiem delegacji europejskiej, w której ustępują skrajnej prawicy, żadne środowisko nie ma dziś tak licznej reprezentacji w różnych ciałach ustawodawczych. Sęk w tym, że lewicowy blok składa się z czterech głównych partii, które mają po kilka lub kilkanaście partii współpracujących.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.