Prawica we Francji pokonana, ale kraj stoi w obliczu parlamentarnego chaosu
Nowy Front Ludowy oczekuje od prezydenta Emmanuela Macrona nominacji na premiera, jednak na stanowisku tymczasowo pozostanie współautor porozumienia z lewicą Gabriel Attal
Pakt zawarty przed II turą wyborów parlamentarnych między obozem prezydenckim a lewicowym Nowym Frontem Ludowym (NFP) przyniósł obu stronom dobre rezultaty i klęskę skrajnej prawicy ze Zjednoczenia Narodowego (RN). Wyznaczanie jednego kontrkandydata dla skrajnej prawicy skutecznie pozbawiło młodego Jordana Bardellę złudzeń o większości dla RN. Taktycznie porozumienie sił na lewo od Marine Le Pen nie będzie miało prostego dalszego ciągu. Lewica wyklucza współrządzenie z ludźmi Emmanuela Macrona, a do samodzielnej większości – jak pokazują oficjalne już wyniki – brakuje im wielu głosów.
NFP z poparciem 26,3 proc. zyskał 188 miejsc w 577-osobowym Zgromadzeniu Narodowym. Na kolejnych miejscach uplasował się obóz prezydencki Razem skupiony wokół partii Odrodzenie z poparciem 24,7 proc. i 161 mandatami, a podium zamyka skrajnie prawicowe RN, faworyt, który ostatecznie wprowadzi jedynie 142 deputowanych dzięki poparciu 37,1 proc. głosujących. Polityczny krajobraz nowego parlamentu uzupełniają umiarkowana prawica, czyli Republikanie z poparciem 6,2 proc. i 48 mandatami, oraz 38 przedstawicieli pozostałych ugrupowań. Różnice między poparciem w ujęciu procentowym a liczbą mandatów wynikają głównie z tego, że prawica biła się w II turze w większości okręgów, podczas gdy lewica i obóz Macrona w większości przypadków uzgodniły wspólnego kandydata.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.