Madryt maszeruje w prawą stronę
Hiszpania jest kolejnym krajem w Europie, w którym tradycyjne partie tracą na znaczeniu. To klinuje rząd na długie miesiące
Bezprecedensowe rozdrobnienie i umocnienie prawicy – to dwa wnioski płynące z niedzielnych wyborów w Hiszpanii. Chociaż Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE) zwyciężyła, premier i jej lider Pedro Sánchez ma niewiele powodów do zadowolenia. Przedterminowe wybory miały wzmocnić jego pozycję i dać fory w trudnym procesie formowania rządu. Zamiast zyskać, PSOE straciła w parlamencie trzy miejsca. Socjaliści dostali 120 mandatów, co oznacza, że do zbudowania większości 176 deputowanych w Kongresie droga daleka i skomplikowana.
Hiszpania od kwietniowych wyborów nie miała rządu większościowego, a Sánchez był zmuszony walczyć o trudne kompromisy w parlamencie. Wielu komentatorów przewiduje, że sytuacja będzie wyglądać dokładnie tak samo w nadchodzących miesiącach, a rząd pozbawiony solidnych sterów będzie kręcić się w kółko. Niewielu spodziewało się jednak, że czwarte w ciągu czterech lat wybory przyniosą przełom. Ich wyniki potwierdzają tylko, jak poważne są problemy z rosnącym rozdrobnieniem sceny politycznej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.