Śmigła z Siczy, czyli Berczyński i Ukraińcy
Odtworzyliśmy kulisy próby nawiązania współpracy przez polski MON z ukraińską firmą zbrojeniową Motor Sicz. Przy „budowaniu wspólnego śmigłowca” powraca Wacław Berczyński, przewodniczący podkomisji smoleńskiej. Jego plan nie wypalił. Ukraińcy nie dają jednak za wygraną
Zaporoże podarowało Związkowi Sowieckiemu namiastkę robotniczo-chłopskiego samochodu, który miał być odpowiednikiem Volkswagena, a stał się najszybszym traktorem świata. ZSRR zawdzięcza też miastu sztangistę – wielokrotnego mistrza globu Leonida Żabotynskiego, któremu w centrum wybudowano dziwny pomnik. Sportowiec miał wyglądać jak siłacz, ale za sprawą wizji autora tego dzieła Eldaniza Hurbanowa bardziej przypomina dorosłego mężczyznę w pampersie niż herosa.
Kręcąc się po Zaporożu między dawną ulicą Metalurgistów i aleją Entuzjastów, oprócz gęstego szlamosmogu z lokalnej huty można poczuć powiew dawnej wielkości aglomeracji, którą zachwycał się sam Le Corbusier. Dziś ten glamour dojrzałego konstruktywizmu to przeszłość. Życie położonej nad Dnieprem półmilionowej metropolii wisi na trzech zakładach: hucie, podupadłej fabryce, w której do niedawna powstawały marszrutki (najczęściej żółta jak smog, blaszana zmora dowożąca mieszkańców byłego ZSRR do pracy), oraz na Motor Siczy – unikalnym w skali świata zakładzie produkującym silniki do samolotów i śmigłowców. W tym tych największych – An-225 Mrija i An-124 Rusłan.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.