Pon się boją we wsi ruchu. Referendum jak z Wyspiańskiego
Niewykluczone – pomyślałem, czytając komentarz red. Bartłomieja Kurasia w „Gazecie Wyborczej” na temat krakowskiego referendum – że czas na uwspółcześnione wydanie „Wesela”. Arcydzieło Wyspiańskiego jest wprawdzie nieco młodsze niż staroangielski „Beowulf”, ale zestarzało się, jak widać z uwag red. Kurasia, fatalnie.
Świetnym zjawiskiem w literaturze ostatnich lat jest fala nowych, dostosowanych do polskiego ucha z pierwszej połowy XXI wieku przekładów starszej i nowszej klasyki literackiej. Ukazały się w ostatnich latach poruszające tłumaczenia powieści Williama Faulknera (w przekładzie Michała Tabaczyńskiego czy Jacka Dehnela), ale też Josepha Conrada czy nawet „Ani z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery, która okazała się pod piórem Anny Bańkowskiej jako „Anne z Zielonych Szczytów”. W świecie nieraz też aktualizuje się klasykę własnego kręgu językowego, jeśli jej archaizm utrudnia zrozumienie: co i raz fundowany jest taki lifting Szekspirowi, głośny był choćby przekład na współczesną angielszczyznę eposu „Beowulf”, dokonany przez Seamusa Heaneya.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.