Zmierzch starych partii. Bliski koniec wielkiej koalicji
Andrea Nahles ustąpiła wczoraj z funkcji przewodniczącej SPD. Traci też CDU, a na kryzysie koalicyjnym korzystają Zieloni
Już katastrofalne wyniki Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) w eurowyborach zapowiadały partyjne trzęsienie ziemie. Tylko 15,8 proc. głosów to najgorszy rezultat w ponad 100-letniej historii ugrupowania. Krytyka za wyniki spadła głównie na szefową partii. Andrea Nahles od podpisania w ubiegłym roku umowy koalicyjnej konsekwentnie stawiała na wspólne rządy SPD z Unią Chrześcijańsko-Demokratyczną (CDU). W opinii nie tylko lewicowego skrzydła socjaldemokratów oparta na ciągłych kompromisach współpraca z chadecją doprowadziła do utraty profilu.
Nahles próbowała jeszcze walczyć. Na wtorek zorganizowała głosowanie partyjnych delegatów w kwestii jej pozostania na funkcji przewodniczącej klubu parlamentarnego. Jeśli nie uzyskałaby większości, to w konsekwencji musiałaby zrezygnować również z prowadzenia partii. Jednak krytyka wewnątrz SPD była tak duża, że Nahles wczoraj przed południem wysłała do mediów oświadczenie, w którym oznajmiła, że zrzeknie się obu funkcji. Żegnająca się z przywództwem polityk zamierza także złożyć mandat poselski i zupełnie wycofać się z polityki. To wskazuje, jak brutalne są konflikty personalne, które stały się u socjaldemokratów codziennością.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.