Czy warto było uderzyć w hybrydowe Państwo Boga
W świecie, w którym to organizacje należą do ludzi, a nie ludzie do organizacji, zabicie irańskiego generała Ghasema Solejmaniego i blisko współpracującego z nim w Iraku Abu Mahdiego al-Muhandisa „Inżyniera” to niemal nokaut. Pierwszy zbudował potęgę brygady al-Kuds – jednostki, która w imieniu Teheranu prowadzi wojny zastępcze w Syrii i Jemenie, de facto współrządzi Irakiem i ściśle współpracuje z libańskim Hezbollahem. Z kolei „Inżynierowi” – w Iraku, w którym w zasadzie nic nie działa tak, jak powinno – udało się zjednoczyć ponad 4 0 m ilicji, zbudować nieformalną armię – Siły Mobilizacji Ludowej (SML), wziąć udział w ofensywie przeciw Państwu Islamskiemu, a następnie stworzyć z tych sił ekspozyturę interesów Iranu nad Tygrysem i Eufratem.
Abu Mahdi al-Muhandis
„Inżynier” – jako dowódca operacyjny SML – cieszył się pełnym zaufaniem Solejmaniego. Do tego stopnia, że ten powierzył mu w Iraku kontrolę nad programem budowy pocisków rakietowych krótkiego i średniego zasięgu, które w przyszłości miały być zdolne do rażenia celów w sunnickiej Arabii Saudyjskiej i Izraelu.
fot. Handout/Khamenei.IR/AFP/East News
Ghasem Solejmani
Obaj dowódcy byli symbolem „hybrydowego Państwa Boga” i wspierania na Bliskim Wschodzie przez Iran sił, które były w stanie realnie zagrozić interesom Waszyngtonu, Jerozolimy czy Rijadu. To właśnie tymi siłami uderzono w saudyjską rafinerię w Bukajk, zagrażając światowemu systemowi dostaw ropy. Ludzie pod dowództwem Solejmaniego, w sierpniu 2018 r. – z terytorium Syrii – testowali również izraelską tarczę antyrakietową i planowali uderzenia terrorystyczne na tereny Górnej Galilei. Muhandis z kolei pokierował ostatnimi atakami na ambasadę USA w Bagdadzie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.