Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Izrael budzi gniew wrogów i frustrację sojuszników

Zniszczona rezydencja ambasadora Iranu w Damaszku. W poniedziałek Izrael przeprowadził w Syrii atak na irańskich dowódców sił Al-Kuds Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej
Zniszczona rezydencja ambasadora Iranu w Damaszku. W poniedziałek Izrael przeprowadził w Syrii atak na irańskich dowódców sił Al-Kuds Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiejfot. Youssef Dafawwi/EPA/PAP
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

MSZ nie chce „mówić za dużo”, ale jest pewne, że to Izrael stoi za ostrzałem konwoju humanitarnego, w którym poniosło śmierć siedmiu pracowników World Central Kitchen, w tym Polak. Zarówno ten atak, jak i uderzenie w irańskie aktywa na terenie Damaszku pogrążają Bliski Wschód

W izraelskim ataku na konwój humanitarny organizacji World Central Kitchen (WCK) w Strefie Gazy zginęło siedem osób, w tym Polak. Wśród zabitych są obywatele Wielkiej Brytanii i Australii. Damian Soból w Strefie Gazy przebywał od co najmniej dziewięciu tygodni. Z jego relacji w mediach społecznościowych można wywnioskować, że głównie w Rafah. Z World Center Kitchen współpracował od mniej więcej dwóch lat. Zabity przez Izraelczyków 36-latek związał się z organizacją po 24 lutego 2022 r., gdy przez jego rodzinny Przemyśl przechodziły setki tysięcy ukraińskich uchodźców. Konwoje pomocy dostarczał m.in. do Mikołajowa, kilkadziesiąt kilometrów od linii frontu. Później m.in. niósł pomoc poszkodowanym w ubiegłorocznym trzęsieniu ziemi w Turcji. Z zamieszczanych w mediach społecznościowych wspomnień i kondolencji osób z całego świata wyłania się obraz szlachetnego człowieka. – Nie ma słów, żeby opisać to, co czują w tej chwili osoby, które znały tego fantastycznego chłopaka – napisał burmistrz Przemyśla Wojciech Bakun.

WCK z główną siedzibą w Waszyngtonie założono w 2010 r. Konwój z pakunkami wyładowanymi w Izraelu został zbombardowany po przekroczeniu przejścia granicznego w strefie, którą wojsko Izraela oznaczyło jako bezpieczną. O przejeździe była poinformowana armia tego kraju. Jak podkreśla prezes Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej Wojciech Wilk, samochody oznaczone były napisami „pomoc humanitarna” i logiem organizacji. Te zostały umieszczone także na dachu, aby były widoczne dla helikopterów i dronów. – Wszystkie pojazdy humanitarne są chronione i nie mogą być atakowane – mówi DGP.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.