Biden poległ w polityce bliskowschodniej
B liskowschodnia polityka Joego Bidena to katastrofa. Miało być dobrze, ale nie wyszło. Podobnie jak już kilka razy u – niestety – szokująco często bezzębnej i nieskutecznej administracji demokratów (patrz: Afganistan).
Roztaczano przed nami wizję oświeconego multilateralizmu, przyciągania demokracją i wartościami, łagodzenia konfliktów przez dyplomatyczne mistrzostwo. Rządów politycznych wyjadaczy, mędrców-czarnoksiężników o dwóch skrzydłach – kissingerowskim i wilsonowskim. A na Bliskim Wschodzie mamy najgorszą sytuację od 1973 r., a może nawet dłużej. To nie moja ocena, tak uważa sekretarz stanu Antony Blinken.
Niestety brakuje mu samoświadomości czy odwagi, by stwierdzić, że jednym z głównych winowajców takiego obrotu spraw jest on sam.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.