Asad potrzebuje Moskwy i Teheranu, by przetrwać
Rosja i Iran pomogły syryjskiemu przywódcy utrzymać się u władzy po wybuchu wojny domowej. Ale dziś oba państwa zajęte są własnymi konfliktami
Rosyjskie wojsko przeprowadziło serię nalotów na syryjskie miasta w ramach wsparcia dla reżimu Baszara al-Asada, który próbuje powstrzymać trwającą od ubiegłego tygodnia ofensywę rebeliantów związanych z Hajat Tahrir asz-Szam (HTS). To koalicja islamistycznych grup zbrojnych z siedzibą w północno-zachodniej prowincji Idlib. – Do ostrzałów dochodzi codziennie, ale część osób świętuje odbicie miasta z rąk Asada – mówi nam Fared al-Mahlul, dziennikarz z Aleppo. Miasto znajduje się dziś pod kontrolą rebeliantów, którym udało się zdobyć je w zaledwie trzy dni.
Operacja ta stanowi największe od lat wyzwanie dla władz w Damaszku. Wojna w Syrii rozpoczęła się w 2012 r., ale syryjski przywódca zdołał stłumić pierwotną rebelię dzięki pomocy militarnej ze strony Rosji, Iranu i sprzymierzonych z Teheranem bojówek, w tym libańskiego Hezbollahu. W rezultacie w ostatnich latach walki w dużej mierze ucichły, a grupy bojowników zostały zepchnięte na północne i północno-zachodnie obszary w pobliżu granicy z Turcją.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.