Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Przetrwał tylko fortepian

Mieszkańcy Bejrutu świętują ogłoszenie zawieszenia broni, 27 listopada 2024 r.
Mieszkańcy Bejrutu świętują ogłoszenie zawieszenia broni, 27 listopada 2024 r.fot. Houssam Shbaro/AA/Abaca Press/Forum
29 listopada 2024
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Izraelczykom udało się poważnie osłabić Hezbollah. Drastyczne obrazy wojny w mediach społecznościowych ściągnęły na nich jednak oburzenie całego świata

„Znaleźliśmy się dzisiaj w piekle. Czeka nas ciężka noc” – napisał mi we wtorek wieczorem kolega z Bejrutu. Zaledwie kilka minut po tym, jak świat obiegła informacja, że Izrael zgodził się na opracowaną przez Amerykanów propozycję zawieszenia broni. Umowa, którą w imieniu Hez bollahu zaakceptował rząd Libanu, miała wejść w życie w środę o 4 nad ranem. Libańczycy spodziewali się, że Siły Obronne Izraela (IDF) wykorzystają ostatnie kilka godzin, by zadać ich państwu ostateczny cios. Kiedy izraelski rząd debatował, czy zgodzić się na przerwę w walkach, która mogłaby utorować drogę do ostatecznego zakończenia konfliktu, Bejrut doświadczył najbardziej intensywnego ostrzału od początku wojny. Pierwszy nalot, przeprowadzony bez ostrzeżenia, zniszczył czteropiętrowy budynek w sercu stolicy. Następnie doszło do ok. 20 uderzeń w południowe przedmieścia, poprzedzonych nakazami ewakuacji. Ludzie zaczęli panikować. Część próbowała się wydostać z miasta. Obawy nasiliły się pod wieczór, gdy Izrael – po raz pierwszy w ciągu trwającego od ponad roku konfliktu – kazał ewakuować się mieszkańcom centrum Bejrutu. Na celowniku znalazła się m.in. zamożna dzielnica u wybrzeża Morza Śródziemnego, w której mieści się kampus Amerykańskiego Uniwersytetu w Bejrucie. Zdezorientowani i wystraszeni Libańczycy szukali schronienia w szpitalu uniwersyteckim, inni spędzili wieczór na jednym z głównych placów miasta, okrywając się kocami i rozpalając ogniska.

Dla mieszkańców stolicy był to wyjątkowo trudny finał wojny, a może dopiero jej pierwszej fazy, bo trudno przewidzieć, czy zawieszenie broni się utrzyma. Ostrzały zrujnowały tętniące wcześniej życiem miasto. Według danych libańskiego ministerstwa zdrowia od października 2023 r. w kraju zginęło co najmniej 3,7 tys. osób, a ok. 15,7 tys. zostało rannych. „Każdego dnia zastanawialiśmy się, czyj dom zostanie zniszczony i kto z naszych bliskich umrze” – napisał mi kolega, który ostatni wieczór przed zawieszeniem broni pracował w kawiarni Sole Insight w chrześcijańskiej dzielnicy Mar Mikhael. Przed wojną niełatwo było tam upolować stolik nawet w środku tygodnia. W kawiarni mieszali się wieczorami lokalsi z turystami, pijąc piwo, śpiewając i tańcząc. Teraz właściciele lokalu cieszą się, jeśli uda im się obsłużyć dwóch klientów dziennie. Cudzoziemcy uciekli z Libanu po pierwszych nalotach, a miejscowi – znani z imprezowego stylu życia – stracili ochotę na zabawę. Ze względu nie tylko na trwające walki, lecz także ich wpływ na portfele. Bank Światowy szacuje, że konflikt spowoduje obniżenie dynamiki PKB Libanu o co najmniej 6,6 proc. w 2024 r. Przed wojną prognozował, że wzrost wyniesie w tym roku ok. 0,9 proc. To kolejny cios dla kraju, który od 2019 r. jest pogrążony w głębokim kryzysie gospodarczym, mającym korzenie w korupcji i złym zarządzaniu finansami przez kolejne rządy. Sytuację pogorszyły jeszcze wybuch w porcie w Bejrucie w 2020 r. i pandemia COVID-19. Funt libański stracił od tego czasu 98 proc. wartości. Inflacja przekroczyła w szczytowym 2021 r. 460 proc. „To jeden z najgorszych kryzysów gospodarczych na świecie od połowy XIX wieku” – oświadczył wówczas Bank Światowy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.