Jak Izrael przechytrzył Hezbollah
Hezbollah korzystał z pagerów w nadziei, że nie są podatne na inwigilację. Izraelczycy pokazali, że są silniejsi, ryzykując wybuchem kolejnej wojny
We wtorek po południu na Bliskim Wschodzie doszło do zsynchronizowanego ataku Izraela. Na terytorium całego Libanu i w kilku miejscach w Syrii eksplodowały setki pagerów, zabijając kilkanaście osób i raniąc ok. 2,8 tys. w samym Libanie. Wśród ofiar śmiertelnych znalazła się 10-letnia dziewczynka. Atak był wymierzony przede wszystkim w członków Hezbollahu, ale ucierpieli też wspierający ich Irańczycy. Oko stracił ambasador Iranu w Bejrucie Modżtaba Amani.
Część eksplozji została uchwycona przez monitoring, gdy ofiary robiły zakupy lub spacerowały. Z informacji podawanych przez Libańczyków wynika, że wszystkie wybuchy nastąpiły w ciągu pół godziny i zostały poprzedzone sygnałem dźwiękowym, który miał skłonić ofiary do sięgnięcia po urządzenie i spojrzenia na ekran. Na nagraniach widać, że niektórzy stracili w wyniku eksplozji palce, inni mają obrażenia twarzy lub krwawią w okolicach ud, gdzie znajdują się kieszenie spodni, w których zapewne znajdowały się ich aparaty. Członkowie organizacji, która działa w Libanie zarówno jako partia polityczna, jak i bojówka, zaczęli używać pagerów stosunkowo niedawno. Na początku roku przywódca Hezbollahu Hasan Nasr Allah ograniczył korzystanie ze smartfonów, które postrzegał jako podatne na izraelską inwigilację. Pagery spełniały kluczowe wymogi: nie mają GPS, mikrofonów ani kamer. Zdaje się, że Hezbollah nie liczył się z tym, że te niewielkie urządzenia, zwykle zasilane bateriami litowymi, mogą zostać zdalnie wysadzone.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.