Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Irańskie NATO

Bojownicy Hezbollachu podczas obchodów światowego dnia al-Quds, wyrażającego wsparcie dla Palestyńczyków i sprzeciw wobec Izraela, Bejrut, 5 kwietnia 2024 r.
Bojownicy Hezbollachu podczas obchodów światowego dnia al-Quds, wyrażającego wsparcie dla Palestyńczyków i sprzeciw wobec Izraela, Bejrut, 5 kwietnia 2024 r.fot. Marwan Naamani/picture alliance/DPA/PAP
9 sierpnia 2024
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Bliskowschodnie bojówki są słabiej uzbrojone niż Izrael. Mimo to coraz częściej przebijają się przez jego obronę powietrzną

Niecałe 80 km na południe od liberalnego, imprezującego Bejrutu ujrzymy całkiem inną twarz Libanu. Droga do malowniczo położonej Mlity, w której Hezbollah otworzył 14 lat temu Muzeum Oporu, wiedzie przez małe szyickie miejscowości z ulicami przyozdobionymi bannerami organizacji i portretami jej lidera Hasana Nasrallaha. Każdy mieszkaniec ma tu jakiś „hezbollahowy” gadżet, jak brelok do kluczy czy zawieszkę zapachową do samochodu w żółto-zielonych barwach. Muzeum usytuowane na terytorium dawnej bazy bojowników Hezbollahu jest poświęcone historii konfliktu z Izraelem. Od przewodników, którzy polują na zachodnich turystów, usłyszymy, że to on wywołał wszystkie dotychczasowe wojny, a bojownicy jedynie się przed nim bronią.

Sąsiad jest przedstawiony w Mlicie jako państwo porażka. Kraj, który nie jest w stanie wygrać z libańską organizacją. Pośród licznych eksponatów – broni i wraków izraelskich czołgów – znajdziemy nadrukowane na ścianach rzekome cytaty z przywódców Tel Awiwu (DGP nie był w stanie zweryfikować ich wiarygodności). „Izraelska armia nie była gotowa na wojnę i nie osiągnęła żadnego zwycięstwa. Wszystkie wysiłki koncentrowały się na uniknięciu katastrofy, a to jest wyczerpujące... Teraz wydajemy się światu znacznie słabsi, niż jesteśmy w rzeczywistości. Straciliśmy część naszych zdolności odstraszania w świecie arabskim, który w zasadzie uznał już istnienie Izraela. W wyniku wojny nasza pozycja zmalała” – brzmiał jeden z napisów. Słowa te miał wypowiedzieć były prezydent i premier Izraela Szimon Peres na Komisji Winograda, która badała postępowanie państwa żydowskiego podczas wojny izraelsko-libańskiej w 2006 r.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.