Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Uliczna bitwa opozycji z policją w centrum Teheranu

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Gaz łzawiący na ulicach i bitwy z policją - sytuacja w Teheranie była wczoraj niemal tak samo gorąca jak przed 30 laty.

Wówczas, 4 listopada 1979 r. zwolennicy rewolucji zajmowali ambasadę Stanów Zjednoczonych.

Przez centrum irańskiej stolicy przeszły wczoraj dwie manifestacje: pierwsza zorganizowana przez władzę z okazji 30. rocznicy zajęcia amerykańskiej placówki przez młodych sympatyków ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego i pochód przeciwników obecnego prezydenta Mahmuda Ahmedineżada, który jest oskarżany o sfałszowanie czerwcowych wyborów.

Oba wiece dzieliło kilkaset metrów. Mieszały się wznoszone okrzyki - z jednej strony: "Śmierć Ameryce", z drugiej: "Śmierć dyktatorom".

W pewnym momencie na polecenie władz policja i Strażnicy Rewolucji rozbili jednak marsz opozycji. Doszło do ulicznych bitew podobnych do tych, których Teheran był areną przez kilka tygodni po wyborach prezydenckich - szczególnie na placu Haft-e Tir oraz w okolicach Uniwersytetu Teherańskiego. Korespondenci agencji Associated Press piszą, że siły bezpieczeństwa bez litości pałowały, kopały i biły demonstrantów. Kiedy funkcjonariusze zaczęli obrzucać sympatyków opozycji gazem łzawiącym, ci podpalili okoliczne śmietniki, by choć częściowo zniwelować działania środka.

Związany z opozycją portal Mowjcamp.com twierdzi też, że w stronę tłumu padły strzały. Jednak żadne niezależne źródło nie potwierdziło tych informacji. Nieliczne filmiki z telefonów komórkowych, jakie mimo blokady internetu Irańczycy zdołali umieścić w sieci, nie potwierdzają jednak doniesień serwisu.

Mimo że władze Iranu co roku, w rocznicę zajęcia ambasady USA, organizują demonstracje pod dawną amerykańską placówką (w której dziś zlokalizowano Muzeum Szpiegostwa), to nie wszyscy widzą po 30 latach sens celebrowania akcji "studentów wiernych linii imama". Leciwy ajatollah Hossein Ali Montazeri, który w 1979 r. był jednym z najbliższych sojuszników ajatollaha Chomeiniego, stwierdził wczoraj, że wzięcie 52 zakładników oraz przetrzymywanie ich przez 444 dni było błędem. - Akcję popierał ajatollah Chomeini. Ja też ją popierałem. Ale przyniosła ona więcej strat niż pożytku - głosi oświadczenie zamieszczone na jego internetowej stronie.

Piotr Czarnowski

piotr.czarnowski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.