Polacy szmuglowali broń dla Hezbollahu?
Izraelska marynarka wojenna przechwyciła wczoraj u wybrzeży kraju transportowiec, w ładowniach którego znaleziono 60 ton broni przeznaczonej prawdopodobnie dla libańskiego Hezbollahu. Kapitanem statku był Polak.
Według Izraelczyków ładunek przypuszczalnie pochodził z Iranu i miał zostać wyładowany w Syrii. - To broń, która miała służyć do ataków na nasze miasta - skomentował izraelski premier Beniamin Netanjahu. - Wystarczyłoby to Hezbollahowi na kilka tygodni walki z Izraelem - ocenił gen. Rani Ben-Jehuda z izraelskiej marynarki wojennej.
Zajęcie płynącego pod banderą Antigui 140-metrowego kontenerowca Francop odbyło się w niejasnych okolicznościach, ale prawdopodobnie bez użycia siły. Kapitan na żądanie izraelskich marynarzy wpuścił na pokład komandosów i pozwolił im przeszukać ładownie. Wiadomość, że kapitanem statku był Polak, podały najpierw agencje AFP oraz Associated Press. Wieczorem informację potwierdziła polska ambasada w Tel Awiwie.
Jednocześnie dowództwo izraelskiej marynarki poinformowało, że oprócz kapitana na statku znajdowali się również polscy marynarze. Gdy zamykaliśmy to wydanie DGP wciąż nie było pewne, ilu naszych rodaków wchodziło w skład załogi transportowca Francop.
Zarówno polska ambasada w Tel Awiwie, jak i izraelskie ministerstwo obrony twierdzą natomiast zgodnie: kapitan i marynarze najprawdopodobniej nie wiedzieli, że biorą udział w nielegalnym procederze, i nie mieli pojęcia, jaki ładunek wiozą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu