Irańska strategia odstraszania
Iran testuje kolejne pociski balistyczne i rozwija program wzbogacania uranu, który może zakończyć się zbudowaniem bomby atomowej. Teheran podpisuje się tym samym pod decyzją prezydenta Baracka Obamy o zaniechani budowy tarczy przeciw rakietom długiego zasięgu - i zastąpieniu jej systemem ochrony przed pociskami krótkiego i średniego zasięgu. Obu stronom nie chodzi bowiem o znisz czenie przeciwnika, ale o osiągnięcie parytetu zniszczenia opartego na jak największej sile niszczenia.
Iran eksperymentuje z rakietami krótkiego i średniego zasięgu, bo z ich pomocą mógłby dosięgnąć większości celów na Bliskim Wschodzie - a przede wszystkim amerykańskich baz w Katarze i Iraku, a także Arabii Saudyjskiej oraz Izraela. Równolegle Teheran inwestuje miliony dolarów w kierowane rakiety przeciwokrętowe oraz okręty podwodne. Wszystko po to, by odpędzić amerykańską flotę od swoich wybrzeży, zadać amerykańskim wpływom - i im samym - jak największe straty. Teheran szykuje więc strategię defensywną, a nie ofensywną - na wypadek gdyby to Waszyngton zdecydował się na atak. Iran nie chce nikogo atakować, buduje jedynie potencjał odstraszania.
Kilka lat temu Amerykanie przeprowadzili symulowaną wojnę z Iranem. Stracili w niej połowę floty w Zatoce Perskiej. Do końca ówczesnej gry wojennej nie udało im się wyeliminować irańskich wyrzutni. Tamte manewry były prawdziwą lekcją pokory: nie musimy bać się Iranu, trzeba tylko zastopować jego skuteczność antyrakietową. Pokój można wybudować na równowadze zniszczenia. To, jak dotąd, najskuteczniejsza metoda zapobiegania wojnom.
@RY1@i02/2009/189/i02.2009.189.000.002b.101.jpg@RY2@
Andrzej Talaga
Andrzej Talaga
andrzej.talaga@dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu