Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Karzaj wyrzuca najemników z Afganistanu

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Władze w Kabulu chcą wyrzucić znienawidzonych najemników i utorować drogę własnym firmom tego typu. Te największe należą do rodziny prezydenta i innych afgańskich polityków.

"Zatwierdzam pełne rozwiązanie prywatnych firm ochroniarskich, zarówno krajowych, jak i zagranicznych, w ciągu czterech miesięcy" - napisał afgański prezydent w wydanym wczoraj dekrecie. Usługi, jakie dotychczas świadczyły pod Hindukuszem prywatne firmy, mają teraz przejąć policja i państwowe służby bezpieczeństwa.

Karzaj już w trakcie kampanii wyborczej obiecywał, że ograniczy skalę operacji prowadzonych przez niepopularnych w Afganistanie najemników. Jednak wczorajsza decyzja - poprzedzona nieoficjalnymi spekulacjami - zaskoczyła branżę.

W Afganistanie działają 52 zarejestrowane spółki tego typu, zatrudniające około 30 tys. ochroniarzy, i kilkadziesiąt firm działających bez licencji. W sumie liczba najemników może sięgać nawet 50 tys. ludzi (cała armia afgańska liczy 130 tys. żołnierzy).

Dla branży ochroniarskiej decyzja Karzaja oznacza olbrzymie straty. Eksperci oceniają jej dochody na ok. 10 - 20 mld dol. Większość z tej sumy to pieniądze wypracowane w Afganistanie. Tylko zawarty przez Pentagon kontrakt na ochronę transportów dla wojsk USA wart jest 2,2 mld dol. Najemnicy nie ukrywają nawet, że opłacają się talibom (od 1,5 do 2 mln dol. tygodniowo), a od ciężarówki liczą sobie od 800 do 15 tys. dol.

Departament Stanu wynajął firmę Xe Services (znaną do niedawna jako Blackwater) do ochrony budowanych pod Hindukuszem konsulatów. Wartość umowy to 120 mln dol.

Z armii najemników korzysta nie tylko NATO, ale też korpus dyplomatyczny, menedżerowie przedsiębiorstw działających w Afganistanie czy przedstawiciele największych organizacji humanitarnych. Dla nich dekret oznacza, że już za kilka miesięcy transporty, ambasady i firmy będą chronione przez słabo wyszkolonych, nierzadko współpracujących z talibami policjantów.

W próżni, jaka powstanie po wyrzuceniu zagranicznych najemników, ich miejsce mogą wkrótce zająć rodzime firmy i bojówki zapewniające bezpieczeństwo.

Właścicielem jednej z największych tego typu spółek - Watan Risk Managment - jest np. kuzyn Karzaja, Raszid Popal. Brat prezydenta, Kajum, jest największym udziałowcem. Firmę NCL Holdings założył syn ministra obrony, Rahima Wardaka, a Elite Security Services - syn przewodniczącego senatu, Siddiqa Mudżadeddiego.

W okolicach Kandaharu działa nieoficjalnie ponad 20 spółek ochroniarskich, które mają jakoby oddawać procent od zawartych umów kolejnemu z braci prezydenta, Ahmedowi Walemu Karzajowi. Znany ze wspierania swoich krewnych i stronników Karzaj pewnie nie zechce pozbawić ich dochodów.

@RY1@i02/2010/160/i02.2010.160.000.009a.001.jpg@RY2@

Fot. Eastnews

Mariusz Janik

mariusz.janik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.