Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Strażnicy Rewolucji nie chcą już pałować opozycji

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Rok po brutalnie stłumionych powyborczych protestach w Iranie znowu rośnie napięcie. Przeciwnicy prezydenta Mahmuda Ahmadineżada starają się organizować manifestacje, nawet wbrew apelom swoich liderów.

Tymczasem w miejscach, w których zbierają się niezadowoleni, aż roi się od agentów służb bezpieczeństwa. Ale nawet w Korpusie Strażników Rewolucji - najważniejszym filarze władzy Ahmadineżada - są jego przeciwnicy.

Do zamieszek doszło m.in. na uniwersytecie w Teheranie, gdzie we wtorkowy wieczór funkcjonariusze służb bezpieczeństwa przez kilka godzin próbowali rozpędzić demonstrację studentów. Z relacji świadków wiadomo, że co najmniej osiem osób zostało rannych. Kilkunastu uczestników aresztowano. Wcześniej kilkaset osób przedostało się też przez kordon agentów na teherański cmentarz Beheszt-e-Zahra, by uczcić pamięć ludzi, którzy zginęli podczas ubiegłorocznych zajść.

Protesty, do których dochodzi w Iranie w ostatnich dniach, mają jedynie symboliczne znaczenie. Liderzy opozycji i rywale Ahmadineżada w wyborach w 2009 r. - Mir Hosejn Musawi i Mehdi Karubi już w zeszłym tygodniu odwołali zaplanowane wcześniej wiece swoich zwolenników. We wtorkowym oświadczeniu Musawi wezwał za to do wytoczenia procesu tym, którzy sfałszowali wyniki ubiegłorocznego głosowania. Zażądał też, by policja i armia trzymały się z dala od polityki.

Wbrew pozorom jednak struktury siłowe mogą się w przyszłości stać najlepszym sojusznikiem opozycji. Z opowieści byłych pazdarów, czyli członków Korpusu Strażników Rewolucji, opublikowanych przez brytyjski dziennik "The Guardian", wynika, że w tej paramilitarnej formacji, będącej dotąd zapleczem prezydenta Ahmadineżada, narasta opór przeciwko jego polityce. W trakcie ubiegłorocznych powyborczych zamieszek wielu pazdarów odmówiło wykonania rozkazu ataku na demonstrantów. Dla większości z nich skończyło się to wyrzuceniem ze służby, wyrokami więzienia i innymi karami. Brytyjscy dziennikarze dotarli m.in. do byłych członków korpusu, którzy w ciągu ostatnich miesięcy uciekli z kraju, nie chcąc brać udziału w brutalnych represjach.

Podziały sięgają nawet dowódców - starsze pokolenie oficerów sprzeciwia się np. egzekucjom kobiet w ciąży, argumentując, że to przeciw naukom islamu. Tyle że weterani powoli odchodzą z szeregów pazdarów, a zastępują ich młodzi, którzy nie wahają się przed brutalnymi działaniami.

Co więcej, pazdarzy, którzy uciekli z Iranu, twierdzą, że nawet przywódcy kraju żyją w poczuciu zagrożenia. Podczas ubiegłorocznych protestów najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei oraz prezydent Mahmud Ahmadineżad jakoby trzymali w pogotowiu samolot, który w razie bezpośredniego zagrożenia miał ich wywieźć do Syrii. Chamenei powołał też do życia specjalną jednostkę wywiadowczą, która ma za zadanie śledzić członków... jego osobistej ochrony.

- Zarówno fala protestów bezpośrednio po wyborach, jak i demonstracje, które zorganizowano pod koniec ubiegłego roku, wystraszyły wielu Strażników Rewolucji. Wielu z nich chciałoby wyskoczyć z tej łodzi, zanim ona zatonie - mówi "DGP" Alireza Dżafarzade, autor biografii Ahmadineżada. Stąd ucieczki prominentnych członków formacji do Turcji lub na Zachód. Jednak ci, którzy pozostali w Iranie, raczej nie obrócą się przeciw rządowi. Oznaczałoby to m.in. nieuniknione rozliczenie zabójstw opozycjonistów, w które zamieszani byli pazdarzy. - Poza tym oni kontrolują aparat bezpieczeństwa, program nuklearny i znaczną część gospodarki. Nie zaryzykują utraty tych wpływów - dodaje Dżafarzade.

@RY1@i02/2010/116/i02.2010.116.000.012a.001.jpg@RY2@

Fot. AFP

Struktury siłowe mogą się opowiedzieć po stronie opozycji

Mariusz Janik

mariusz.janik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.