Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Prywatni inwestorzy walczą o Jerozolimę

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Prezydent USA zamierza przekonać Izrael do porzucenia planów osadnictwa w należącej do Autonomii Palestyńskiej części Jerozolimy.

Gdy zamykaliśmy to wydanie DGP, w Waszyngtonie trwały ostatnie przygotowania do spotkania Baracka Obamy z premierem Beniaminem Netanjahu.

Jednak z perspektywy Waszyngtonu nie dość, że gabinet Netanjahu nie zważa na nalegania USA, by powstrzymać żydowskie osadnictwo na terytoriach palestyńskich, to ogłosił niedawno plan budowy 1600 mieszkań dla żydowskich osadników na obrzeżach Jerozolimy Wschodniej. Co gorsza, gabinet Netanjahu nie ma zamiaru ustąpić. - Żydzi wybudowali Jerozolimę 3 tysiące lat temu i Żydzi budują Jerozolimę dzisiaj. To nie osiedle. To nasza stolica - podkreślił twardo w poniedziałkowym wystąpieniu na forum AIPAC, organizacji uchodzącej za najsilniejsze proizraelskie lobby w Ameryce.

Tyle że Palestyńczycy też uważają Jerozolimę za stolicę swojego przyszłego państwa. Obie strony konfliktu od lat toczą podjazdową cichą wojnę o przyszłość miasta. Najaktywniejsze są działające otwarcie lub poprzez pośredników organizacje izraelskie i saudyjskie, które starają się skupować nieruchomości w Jerozolimie Wschodniej. Słynie z tego np. lekarz internista z Kalifornii Irvin Moskowitz, który przez kilkadziesiąt lat dorobił się prawdziwego medycznego imperium. Moskowitz wraz z podobnymi sobie inwestorami zaczął skup nieruchomości na przedmieściach Jerozolimy wkrótce po tym, jak miasto zostało zajęte przez izraelskie wojska w czasie wojny sześciodniowej w 1967 r. O jego działalności zrobiło się głośno w 1985 r., kiedy za milion dolarów kupił hotel Shepherd - niegdysiejszą siedzibę wielkiego muftiego Jerozolimy Hadż Amina al-Husajniego.

Choć Moskowitz nigdy nie ujawnił, ile pieniędzy zainwestował w Jerozolimie Wschodniej, szacuje się, że mogło to być nawet sto milionów dolarów, nie licząc pieniędzy, które mógł wydać jako osoba prywatna. Podobne sumy mogli zainwestować też np. australijski rabin Yosef Yitzhak Gutnik czy organizacja Komitet Wspólnoty Sefardyjskiej. Saudyjczycy działają z równie dużym rozmachem - choć robią to znacznie dyskretniej.

W ostatnich latach do izraelskich sądów trafiły też setki pozwów dotyczących spornych nieruchomości.

W zeszłym roku arabską Jerozolimą wstrząsnęła historia rodzin al-Hanun i al-Gawi, które zostały wysiedlone ze swoich domów w dzielnicy Szejch Dżarrah - jednej z najstarszych części miasta - przez izraelskich osadników. Sąd przychylił się do ich roszczeń, po tym jak przedstawili dokumenty wydane jeszcze przez władze osmańskie, świadczące o tym, że to ich rodziny zamieszkiwały te nieruchomości przed laty. Palestyńscy adwokaci twierdzą, że posiadane przez nich dokumenty z tureckich archiwów świadczą o czymś przeciwnym. Tymczasem od pół roku 53 osoby z obu rodzin żyją na ulicy.

- Celem tych wszystkich inwestycji jest wyłącznie zablokowanie procesu pokojowego opartego na koncepcji dwóch państw: izraelskiego i palestyńskiego - mówi nam Hagit Ofran, specjalista ds. osadnictwa na terytoriach palestyńskich pacyfistycznej organizacji Peace Now. - Inwestycji tych dokonują z ideologicznych powodów zwolennicy radykalnej polityki Izraela, cieszący się sympatią przynajmniej niektórych gabinetów rządzących krajem po 1967 roku - dodaje. Jego zdaniem wcześniej czy później stworzony przez nich problem może w bezpośredni sposób zablokować negocjacje.

Biały Dom chce za wszelką cenę uniknąć takiej sytuacji. - Naszym celem jest stworzenie atmosfery zaufania i dialogu - mówił przed spotkaniem obu polityków rzecznik Białego Domu Robert Gibbs. - Prezydent Obama ma nadzieję, że będzie mógł sprowadzić obie strony z powrotem do stołu negocjacyjnego, a przynajmniej przywrócić typ relacji konieczny do tego, by rozmowy były owocne - dodał.

@RY1@i02/2010/058/i02.2010.058.000.012a.001.jpg@RY2@

Fot. Reuters/Forum

Wiele palestyńskich rodzin już zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów

mariusz.janik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.