Asad zapowiada reformy w Syrii
Prezydent Syrii Baszar el-Asad, przeciwko któremu od marca trwają gwałtowne demonstracje, zapowiedział wczoraj reformy polityczne i przeprowadzenie w sierpniu wyborów parlamentarnych. Zarazem jednak winą za zamieszki w kraju obarczył sabotażystów, a z tymi rozmawiać o pokoju się nie da.
Wczorajsze wystąpienie el-Asada na uniwersytecie w Damaszku było trzecim od początku protestów i najbardziej koncyliacyjnym. Sytuacja syryjskiego prezydenta staje się bowiem coraz trudniejsza. Demonstracje przybierają na sile, a opozycja żąda już nie reform politycznych, lecz zmiany reżimu.
El-Asad zapowiedział powołanie w ciągu miesiąca komisji, która zajmie się reformami politycznymi, w tym zmianą syryjskiej konstytucji. Możliwe będzie także zakończenie hegemonii rządzącej od ponad 40 lat partii Baas, zaś w sierpniu odbędą się wybory parlamentarne.
W zamian za te obietnice zaapelował do Syryjczyków, by przerwali protesty, gdyż szkodzą one gospodarce kraju. - Największym niebezpieczeństwem, z którym musimy się teraz zmierzyć, jest osłabienie lub upadek syryjskiej gospodarki - mówił. Wezwał także uchodźców, aby powrócili do kraju i razem budowali jego przyszłość. Od początku konfliktu do sąsiedniej Turcji uciekło około 10 tysięcy Syryjczyków, a według władz w Ankarze drugie tyle schroniło się tuż przy granicy.
W ramach bardziej ugodowego tonu syryjski prezydent zapowiedział rozszerzenie amnestii. Ale nie dla wszystkich. - Musimy rozróżnić między tymi, którzy mają uzasadnione żądania od sabotażystów. Sabotażyści są niewielką grupką, która próbuje wykorzystać spokojną większość narodu syryjskiego do osiągnięcia swoich celów. Nie ma mowy o politycznym rozwiązaniu kryzysu z tymi, którzy mieli broń - zastrzegł el-Asad. Z tego powodu zarówno analitycy, jak i opozycja dość sceptycznie przyjęli reformatorskie zapowiedzi syryjskiego prezydenta. Po przemówieniu w kilku syryjskich miastach odbyły się wiece opozycji. Jeden z jej rzeczników podkreślił, że żądaniem nie są już reformy, tylko odejście rządzącego od 11 lat el-Asada, który władzę przejął po swoim ojcu. W antyrządowych protestach od marca zginęło około 1300 demonstrantów oraz 300 funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa.
bjn, reuters
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu