Po co Irańczycy operują nosy?
Zaskakujące oblicze Iranu poznamy dzięki cyklowi "Paradoksy rewolucji". Start w niedzielę w TVP Kultura
Pan Bobak ma 30 lat i dyplom londyńskiej uczelni. Wraz z piękną żoną mieszka w 600-metrowym apartamencie w prestiżowej, północnej części Teheranu. Pan Dżafar jest 50-letnim Kurdem. Swoje 20 metrów kwadratowych w południowej części miasta musi dzielić z małżonką i gromadką dzieci. Pana Bobaka i pana Dżafara dzieli wiele. Łączy jedno - obaj pracują w branży budowlanej. Podczas gdy pan Dżafar targa cegły, pan Bobak niesie teczkę z kilkoma projektami nowych blokowisk.
Za pomocą takich kontrastów Massoud Bakhshi w filmie dokumentalnym "W Teheranie nie rosną już granaty" obrazuje historię i teraźniejszość nie tylko miasta, lecz także całego Iranu. To opowieść o tym, jak w ciągu dwóch wieków wioska o wąskich uliczkach i glinianych chatkach zamieniła się w jedną z największych metropolii na Bliskim Wschodzie. Na miejscu ogrodów, w których rosły soczyste granaty, widnieją dziś prostokąty blokowisk i zaśmiecone ulice pękające od nadmiaru samochodów.
Dzięki dokumentom z cyklu "Iran - paradoksy rewolucji" poznamy kraj pełen przeciwieństw. W państwie, gdzie za homoseksualizm grozi kara śmierci, dozwolona jest operacja zmiany płci. Sam Najwyższy Przywódca ajatollah Chomeini, wyniesiony do władzy przez rewolucję, zezwolił na wykonywanie takich zabiegów specjalną fatwą w 1983 roku. Iran jest także globalnym centrum majstrowania przy ciele. Widok ludzi z plastrami na miejscu "orlego nosa" to nic szczególnego na ulicach Teheranu. Z filmu "Nos po irańsku" reżyserki Mehrdad Oskouei dowiadujemy się, że średnio około 70 tysięcy Irańczyków rocznie poddaje się operacjom plastycznym. Nowy zgrabny nos ma nie tylko pomagać w szukaniu męża, lecz także stanowi - obok mocnego makijażu - próbę złapania wolnego oddechu przez irańskie kobiety.
Blisko 70 proc. ludności Iranu to ludzie poniżej 30. roku życia. Rewolucję islamską znają wyłącznie z podręczników. I są dalecy od tak łatwo formułowanych na Zachodzie oskarżeń o fundamentalizm. Dokument "Dzieci Proroka" opowiada o przygotowaniach do największego święta w szyickim Iranie: Aszury. Choć obchody przyciągają tłumy, na co dzień meczety nie pękają w szwach, a młodzi traktują święty miesiąc muharram co najwyżej jako okazję do rozrywek i spotkań towarzyskich.
A to tylko kilka z wielu twarzy współczesnego Iranu. Życie poganiaczy osłów, motoryzacyjne piekło Teheranu, portret pięknej Farah Diby, ostatniej żony obalonego szacha Mohammada Rezy Pahlawiego, historie futbolistek uganiających się za piłką w chustach i długich spodniach, 9-letnie panny młode - to zaledwie kilka wątków, o istnieniu których dowiemy się dzięki "Paradoksom rewolucji".
@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.005a.001.jpg@RY2@
FOT. MATERIAŁY PRASOWE; PAT; CANAL+
"W Teheranie nie rosną już granaty"
Nino Dżikija
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu