Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Władcy absolutni saudyjskiego budżetu

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

WEDŁUG WIKILEAKS rodzina królewska wydaje na swoje potrzeby 2 mld rocznie, 1/20 budżetu. Saudyjczycy zwołują protesty na 11 marca

Ujawniona amerykańska depesza z 1996 r., opisująca system finansowania saudyjskiej rodziny królewskiej, może podkopać fundamenty temtejszej monarchii i doprowadzić do eskalacji protestów. Saudyjczycy skrzykują się na 11 marca, by przeprowadzić własny dzień gniewu. Dotychczas w protestach w pustynnym królestwie zginęły już dwie osoby.

Jak wynika z depeszy, członkowie panującej dynastii Saudów wykorzystują do prywatnych celów 2 mld dol. rocznie, czyli 1/20 rocznego budżetu kraju. Większość środków trafia na prywatne konta tysięcy książąt prosto z budżetu. Najwięcej dostają synowie założyciela monarchii, zmarłego w 1953 r. Abdulaziza bin Sauda. Każdy z nich dostaje co miesiąc od 200 tys. do 270 tys. dol. Wnukowie mogą liczyć na 27 tys. dol., prawnukowie - 13 tys., a praprawnukowie - 8 tys. miesięcznie. Najmniej, po 800 dol., otrzymują reprezentanci bocznych linii dynastii.

To nie wszystko: każdy członek dynastii Saudów może liczyć na okolicznościowe dodatki - np. na budowę pałacu czy wesele. "Stypendium jest także motywacją do prokreacji, ponieważ jego wypłacanie zaczyna się z dniem urodzin" - czytamy w ujawnionej przez WikiLeaks depeszy.

Poza pieniędzmi budżetu Saudowie czerpią też dochody z przedsięwzięć biznesowych na styku sfery prywatnej i państwowej. Depesza podaje przykład projektu rozbudowy dwóch najświętszych dla muzułmanów meczetów w Mekce i Medynie. Budżet był utajniony nawet przed ministerstwem finansów, a nadzór nad przepływami finansowymi przejęli królewscy bracia. Jeden z saudyjskich książąt mówił, że kilku najwyżej postawionych członków rodziny dziennie przywłaszcza sobie pieniądze które są równowartością 1 mln baryłek ropy.

Wczoraj Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze ogłosił wszczęcie śledztwa w sprawie zbrodni przeciw ludzkości, które ma obejmować kilkunastu przedstawicieli libijskich władz, w tym Muammara Kaddafiego. Według arabskich obrońców praw człowieka od początku starć w Libii zginęło 6 tys. osób, większość w Trypolisie i Bengazi.

Libijski dyktator tradycyjnie może liczyć na wsparcie Rzymu. Włosi wyłamali się z ogólnoświatowego frontu zamrażania aktywów Kaddafiego i zapowiedziały jedynie, że znajdą się one pod obserwacją. Powiązani z władzami Libijczycy mają kilkuprocentowe udziały w takich firmach, jak Eni, Fiat czy UniCredit, a także w turyńskim klubie piłkarskim Juventus.

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.