Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Podzielona opozycja chce zastąpić Asada

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Syria

Prezydent USA Barack Obama zagroził wczoraj interwencją zbrojną, jeśli reżim Baszara al-Asada zdecyduje się na użycie broni chemicznej - lub nawet tylko będzie się do tego przymierzał. Coraz bardziej naglące staje się więc pytanie, kto obejmie władzę w Syrii. Bo wygląda na to, że syryjski dyktator długo się nie utrzyma.

Nie wiadomo tylko, czy Asad będzie się bronił do końca - być może używając przy tym broni masowego rażenia - czy w którymś momencie zdecyduje się na ucieczkę z kraju. Jeszcze większą niewiadomą jest to, czy w Syrii powstanie jakaś władza zdolna kontrolować kraj, czy też sytuacja zacznie przypominać niestabilny sąsiedni Liban. Problemem syryjskiej rebelii jest to, że nie ma jednej siły politycznej ani wojskowej kontrolującej walkę z reżimem, jak to miało miejsce np. w Libii. Do przejęcia władzy pretendują co najmniej trzy ośrodki.

Syryjska Rada Narodowa to koalicja siedmiu ugrupowań wzorująca się na rebeliantach z Libii. Ma swoje tymczasowe władze, opowiada się za jak najbardziej pokojowym - jeśli to jeszcze możliwe - obaleniem Asada. Sprzeciwia się zagranicznej interwencji, po upadku reżimu chce powołania komisji konstytucyjnej i wolnych wyborów. Docelowo planuje, by Syria była demokratyczną, świecką republiką parlamentarną. Problemem może być jednak to, że jest zdominowana przez sunnitów, zaś nieufność innych budzi obecność w jej składzie Bractwa Muzułmańskiego.

Konkurencyjnym ośrodkiem jest Narodowy Komitet Koordynacyjny - koalicja 13 głównie lewicowych partii i trzech kurdyjskich. Jeszcze bardziej zdecydowanie opowiada się on przeciw zagranicznej interwencji, a Radę postrzega jako popleczników USA.

Wreszcie jest Armia Wolnej Syrii próbująca koordynować wszystkie bojówki walczące z reżimem. Według jej szefa, byłego oficera lotnictwa Rijada al-Asada, ma ona pod bronią 40 tys. ludzi, choć zdaniem analityków jest ich nie więcej niż 10 tys. Na dodatek są oni słabo uzbrojeni i słabo wyszkoleni, więc trudno im stawać do otwartej walki z 200-tysięczną armią reżimu. To jednak ona jest siłą, która najprędzej może doprowadzić do obalenia Asada, problemem jest jednak to, że nie jest jasne, jak według niej miałaby wyglądać nowa Syria.

@RY1@i02/2012/162/i02.2012.162.00000090b.802.jpg@RY2@

Reuters/Forum

Opozycja walczy z reżimem i ze sobą jednocześnie

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.