Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Stanowczo wobec Syrii, nawet bez Rosji i Chin

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

"Financial Times"

Od kiedy Moskwa i Pekin zablokowały rezolucję ONZ popierającą plan Ligi Arabskiej, którego celem było zmuszenie prezydenta Baszara al-Asada do ustąpienia, zginęły setki Syryjczyków. Wśród zabitych są nie tylko ci, którzy walczą z siłami reżimu, ale również dziesiątki cywilów. Ci ludzie być może i tak by zginęli. Ale ich śmierć, w sumie ponad 5 tys. ludzi zabitych przez reżim, oraz tych, którzy zostaną zabici w przyszłości, pokazuje z całą bezwzględnością niezrozumiałość decyzji Rosji i Chin o zablokowaniu rezolucji potępiającej uporczywe trzymanie się Asada przy władzy.

Moskwa i w mniejszym stopniu Pekin tłumaczą swoje stanowisko tym, że zostali zdradzeni przy okazji interwencji w Libii. Wówczas oba kraje wstrzymały się od głosowania w ONZ, ponieważ dostały zapewnienie, że celem działania sił międzynarodowych jest powstrzymanie rozlewu krwi, a nie zmiana reżimu.

Syryjska rezolucja wzywa do powołania rządu tymczasowego. Jednak Moskwa zaakceptowała przecież chyba tę perspektywę, skoro rozmawia z syryjską opozycją. Upór Rosji ma groźniejsze przyczyny. W optyce Moskwy syryjskie powstanie jest amerykańskim spiskiem, mającym na celu rozszerzenie swojej strefy wpływów. Postzimnowojenna paranoja jest podgrzewana przez elitę polityczną, która próbuje zachować wiarygodność w sytuacji, gdy nie słabną protesty w związku z kontrowersyjnymi wyborami, mającymi ponownie wynieść Władimira Putina na stanowisko prezydenta. Syria jest jednym z ostatnich krajów na Bliskim Wschodzie, w którym Rosja ma jeszcze wpływy, a dodatkowo bazę marynarki wojennej. Jednak ignorując apel, który pochodzi nie tylko z Zachodu, ale również ze świata arabskiego, Rosja ryzykuje. Reżim Asada kruszy się pod wpływem sankcji i nie kontroluje całego kraju. Kiedy rząd ostatecznie upadnie, bezczynność Moskwy i Pekinu zostanie na długo zapamiętana.

Wspólnota międzynarodowa musi obecnie, przy braku rezolucji ONZ, zwiększyć presję. Zamykanie ambasad nie wystarczy. Sankcje mogą zostać rozszerzone, a te, które już obowiązują, muszą być w pełni przestrzegane - przez Zachód i Ligę Arabską. I wreszcie, musi powstać wiarygodny plan działania na wypadek, gdyby kryzys się pogłębił. Pilnej odpowiedzi wymagają pytania, czy zbroić rebeliantów, czy utworzyć korytarze humanitarne i jak pomóc podzielonej opozycji w znalezieniu wspólnej, zjednoczonej platformy, która da Syryjczykom wiarygodną alternatywę. Presja musi być jednak również wywierana na Rosję i Chiny, by zdały sobie one sprawę, gdzie leżą ich długoterminowe interesy. Porażka rezolucji ONZ nie może osłabić międzynarodowej determinacji, by powstrzymać zabijanie.

Tłum. TK

© The Financial Times Limited 2012. All Rights Reserved

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.