Nie patrzcie na Iran optymistycznie
Szirin Ebadi, irańska laureatka Pokojowej Nagrody Nobla z 2003 r., mówi DGP, jak pogodzić islam z demokracją i czego można się spodziewać po nowym prezydencie Iranu Hasanie Ruhanim
Celem szczytów laureatów Pokojowej Nagrody Nobla jest promowanie takich wartości, jak wolność, demokracja czy solidarność. Ale czy możliwe jest pogodzenie ich z islamem? Może pani wskazać przykład jakiejś dobrze funkcjonującej demokracji w świecie islamu?
Islam może być różnie interpretowany. Na Zachodzie macie Kościoły, które dopuszczają aborcję, i takie, które ją odrzucają. Tym, co zawsze mnie zaskakuje, jest to, że ludzie zawsze pytają, czy islam jest do pogodzenia z demokracją i prawami człowieka, a nikt nie pyta, czy chrześcijaństwo da się pogodzić z demokracją i prawami człowieka. Ważne jest, aby oddzielić religię od państwa, tak aby nie wpływały wzajemnie na siebie.
Ale w wielu krajach islamskich widoczny jest zwrot w kierunku coraz większej obecności religii w życiu publicznym. Tak się dzieje chociażby w Turcji czy Egipcie. Jak wytłumaczyć ten trend?
Państwo i religia powinny być rozdzielone. Wtedy nikt nie będzie nadużywał religii. To, co się dzieje w Egipcie, jest reakcją na to, że rząd chciał zaprowadzić porządek oparty na religii. Mam na myśli sytuację, w której religia jest interpretowana przez wąską grupę znajdującą się u władzy. W tym zawsze tkwi źródło problemu.
Pani kraj, Iran, jest teokracją i oczywiście nie można go nazwać demokracją, ale nie jest też pełną dyktaturą. Odbywają się wybory, a poziom wolności jest mimo wszystko wyższy niż w większości państw regionu.
Iran nie jest krajem demokratycznym, bo pierwszym filarem demokracji jest to, że ludzie mogą głosować, na kogo chcą. Zgodnie z irańskim prawem Rada Strażników Rewolucji zatwierdza kandydatów, na których ludzie mogą głosować, i odrzuca tych, którzy są choć trochę krytyczni wobec reżimu. Członkowie rady nie są wybierani, lecz powoływani przez najwyższego przywódcę duchowego. W demokratycznym kraju istnieje wolność wypowiedzi, tymczasem w Iranie liczba dziennikarzy, którzy siedzą w więzieniach, jest najwyższa na świecie. W demokratycznym kraju wszyscy ludzie mają równe prawa. W Iranie kobiety są dyskryminowane. Podam tylko jeden przykład - życie kobiety jest warte tylko połowę tego, co życie mężczyzny. Jeśli mój brat i ja mielibyśmy wypadek smochodowy i odnieślibyśmy takie same obrażenia, sąd przyznałby mu dwukrotnie wyższe odszkodowanie niż mi. Albo przed sądem zeznanie dopiero dwóch kobiet ma taką samą wartość jak jednego mężczyzny. W demokratycznym kraju nie powinno być cenzury, a w Iranie jak ktoś chce wydać książkę, musi najpierw uzyskać zezwolenie władz. Dalej - wszystkie mniejszości religijne mają równe prawa. W Iranie prawa, które mają szyici, wyznawcy państwowej religii, nie są dostępne dla innych, nawet sunnitów. Na przykład prezydent, najwyższy przywódca duchowy, czy sędziowie muszą być szyitami. W Iranie jest 350 tys. wyznawców bahaizmu, religii, która wywodzi się z Iranu. Są oni pozbawieni wielu praw, po 1979 r. nie mogli nawet iść na uniwersytety. Czy można taki kraj nazywać demokracją?
Nie powiedziałem, że Iran jest demokratycznym krajem, lecz że w regionie jest wiele mniej demokratycznych państw, jak choćby Arabia Saudyjska.
Zgadzam się, że sytuacja w Iranie jest lepsza niż w Arabii Saudyjskiej. Ale czy tylko z tego powodu, że sytuacja w Arabii Saudyjskiej jest tak zła, mamy być szczęśliwi?
Nie obawia się pani, że w przypadku ewentualnego upadku reżimu sytuacja odwróci się o 180 stopni i Iran szybko się zwesternizuje politycznie i kulturowo, podobnie jak to się działo za rządów szacha, i straci część tożsamości narodowej?
Nie, to się nie stanie. Irańczycy są bardzo przywiązani do swojej toższamości narodowej. Tego typu twierdzenia padają z ust przedstawicieli reżimu i wykorzystują je do uciszania przeciwników.
Nowy prezydent Iranu Hasan Ruhani wysyła pozytywne sygnały w kierunku Zachodu. Wierzy pani, że może poprawić stosunki z Zachodem albo zliberalizować politykę wewnętrzną?
Zgodnie z konstytucją prezydent ma niewielką władzę, bo tę ma najwyższy przywódca duchowy. Zmienił się prezydent, ale najwyższy przywódca pozostał ten sam, a więźniowie polityczni pozostali w więzieniach. Mohamed Chatami, jeden z najbardziej popularnych eksprezydentów, od pięciu lat nie może opuszczać kraju, a obecny prezydent Ruhani nie może znieść tego zakazu. W wyborach w 2009 r. Mahmud Ahmadineżad zapewnił sobie drugą kadencję za pomocą fałszerstw, a jego ówcześni rywale - Mir-Hosejn Musawi i Mehdi Karubi - zostali zamknięci w aresztach domowych bez postawienia zarzutów. Więc czy naprawdę można mówić, że reżim się zmienia?
Ruhani jest prezydentem dopiero od dwóch miesięcy, więc na razie trudno mówić o zmianie, ale można zauważyć pewne ocieplenie w stosunkach z Zachodem.
Wszystko, co się stało w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, to 15-minutowa rozmowa telefoniczna z Barackiem Obamą, co jest oczywiście dobrą rzeczą, ale czy naprawdę uważa pan, że ona wiele zmieni? A gdy prezydent Ruhani wrócił z Nowego Jorku z sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, na lotnisku wiele osób atakowało go, a nawet rzucało w niego butami - na polecenie najwyższego przywódcy.
Nie jest pani nadmierną optymistką, jeśli chodzi o przyszłość swojego kraju.
Za wcześnie, by to oceniać. To pan nie powinien być zbyt wielkim optymistą.
@RY1@i02/2013/209/i02.2013.209.00000060b.802.jpg@RY2@
AP
W Iranie życie kobiety jest wciąż warte tylko połowę tego co życie mężczyzny - mówi Szirin Ebadi
Rozmawiał Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu