Mocarstwa połaskotały Asada
Donald Trump spełnił swoje zapowiedzi - w sobotę nad ranem na syryjskie obiekty, w których wytwarzana lub przechowywana była broń chemiczna, spadły amerykańskie, ale także brytyjskie i francuskie, pociski. Celem ataku były ośrodek badawczy w Damaszku oraz magazyn i bunkier w Homs. Była to reakcja na użycie kilka dni wcześniej broni chemicznej w mieście Duma, o co koalicja oskarża siły wierne reżimowi Baszara al-Asada. Zginęło wówczas kilkadziesiąt osób, w większości cywilów. Według USA wszystkie trzy obiekty zostały zupełnie zniszczone. W sobotnim ataku koalicji nikt nie zginął - rannych natomiast zostało sześciu syryjskich żołnierzy i trzech cywilów. W odróżnieniu od Ameryki swojej zapowiedzi nie spełniła natomiast Rosja, która odgrażała się, że zestrzeli amerykańskie pociski. Moskwa ograniczyła się tylko do werbalnego potępienia ataku. To wskazuje, że Rosja nie dąży do militarnej konfrontacji w Syrii z Amerykanami. W sobotę Trump zakomunikował na Twitterze, iż "misja została zakończona". ⒸⓅ A2-3
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu