Dyplomacja wyborcza i gra o pauzę
Choć wizje zakończenia czy zamrożenia konfliktu Izrael i Hamas mają odmienne, Amerykanie naciskają na co najmniej zawieszenie broni
Ósmy raz, licząc od października zeszłego roku, sekretarz stanu Antony Blinken przyjeżdża na Bliski Wschód. Misja jest za każdym razem taka sama – doprowadzić do deeskalacji w wojnie między Izraelem a Hamasem, co jest w roku wyborczym jednym z priorytetów polityki zagranicznej walczącego o reelekcję Joego Bidena.
Propozycja amerykańska to sześciotygodniowe zawieszenie broni, stopniowe uwalnianie izraelskich zakładników przetrzymywanych w Strefie Gazy oraz Palestyńczyków osadzonych w izraelskich więzieniach, jak również wycofanie wojsk państwa żydowskiego z „zaludnionych terenów” palestyńskiej enklawy. To ma być pierwszy krok umożliwiający późniejsze negocjacje dotyczące trwałego zawieszenia broni, a także przyszłości Strefy Gazy, której odbudową – jak chcą tego Amerykanie – mają zarządzać odnowione władze Autonomii Palestyńskiej przy wsparciu społeczności międzynarodowej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.