Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Trump chce dać Rijadowi atom

Arabia Saudyjska twierdzi, że technologia nuklearna potrzebna jest jej do rozwoju infrastruktury energetycznej
Arabia Saudyjska twierdzi, że technologia nuklearna potrzebna jest jej do rozwoju infrastruktury energetycznejfot. Balkis Press/ABACA/PAP
3 marca 2019
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Administracja prezydenta USA, pracując nad przekazaniem technologii nuklearnej Arabii Saudyjskiej, może naruszać prawo

Transakcję zaczęto planować na początku prezydentury. Po tym jak okazało się, że saudyjski dwór maczał palce w okrutnym zabójstwie dziennikarza „Washington Post” Dżamala Chaszukdżiego w konsulacie w Stambule, Rijad sporo jednak stracił w oczach amerykańskiej opinii publicznej, mediów i polityków obydwu partii. To jednak nie zmieniło podejścia Donalda Trumpa. Według kongresmenów ostatnia seria negocjacji odbyła się w minionym tygodniu. I to mimo ostrzeżeń, jakie zgłaszały wobec nich amerykańskie służby specjalne.

Stany Zjednoczone dzieliły się już z innymi państwami technologią nuklearną, ale proces ten jest ściśle regulowany przez ustawy i wymaga precyzyjnej współpracy między władzą wykonawczą a ustawodawczą. Zazwyczaj inicjatywa udostępnienia technologii wychodziła od prezydenta, który liczył, że, po pierwsze, zdobędzie większą siłę perswazji na rząd partnerskiego kraju, po drugie – ułatwi amerykańskim firmom robienie tam interesów. Trzeba przypomnieć tu dość ironiczną z dzisiejszej perspektywy historię. Znany z pragmatycznego podejścia w stosunkach międzynarodowych Henry Kissinger namawiał Geralda Forda w 1974 r. do podzielenia się ową technologią z… Iranem. Oczywiście było to przed rewolucją ajatollahów, a rządzony dyktatorsko przez szacha kraj blisko wtedy z Ameryką współpracował. Do transakcji jednak nie doszło, bo zablokowali ją ustawodawcy.

Wedle obowiązujących procedur beneficjent takiego układu musi się zobowiązać, że użyje technologii oraz materiałów wyłącznie w celach pokojowych. Według art. 123 ustawy o energii atomowej z 1954 r. treść wynegocjowanej umowy jest przekazywana prezydentowi, który potem zwraca się do Kongresu o udzielenie zgody. Bez niej amerykańskie firmy nie mają prawa sprzedawania technologii. Na mocy wspomnianej ustawy Stany Zjednoczone podzieliły się atomem z ponad 20 państwami, w tym Kanadą, Japonią i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi.

Raport komisji ds. nadzoru i reformy rządu koncentruje się na wysiłkach konsorcjum IP3 International, które zaraz po wygranych przez Trumpa wyborach zaczęło lobbować u niego za zgodą na sprzedaż Saudom know-how w kwestii budowania elektrowni atomowej. 12 lutego prezes tej firmy – emerytowany generał Jack Keane – zorganizował spotkanie z prezydentem i przedstawicielami innych korporacji z tego sektora, aby omówić plany tworzenia takiej infrastruktury w Arabii Saudyjskiej i Jordanii. Łącznikiem między kierownictwem IP3 a Donaldem Trumpem ma być według kongresowego raportu Thomas Barrack, bliski przyjaciel prezydenta, który w kampanii miał zebrać dla niego aż 107 mln dol. Śledczy badają tymczasem, czy środki te pozyskano w dopuszczony przez prawo sposób. Kolejny pośrednik to niesławny generał Michael Flynn, przez moment szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, później prawomocnie skazany za celowe i świadome składanie fałszywych zeznań w sprawie kontaktów, jakie utrzymywał z ludźmi Kremla w czasie kampanii 2016 r.

Arabia Saudyjska wielokrotnie podkreślała, że jest zainteresowana rozwojem infrastruktury energetycznej i dlatego potrzebna jest jej technologia nuklearna. Ale eksperci mają wątpliwości, czy chodzi tylko o energię. – Trzeba przypomnieć, że Saudyjczycy naprawdę dużo inwestują w ogniwa fotowoltaiczne, czyli w pozyskiwanie energii słonecznej. Energia nuklearna nie jest dla nich szczególnym priorytetem i dlatego postawiłbym tezę, że chcą zdobyć amerykańską technologię w ramach wyścigu zbrojeń ze swoim głównym rywalem w regionie, czyli Iranem – mówi DGP Kingston Reif, ekspert z organizacji pozarządowej Arms Control Association. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.