Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Wielcy obecni, wielcy nieobecni

Prezydent Andrzej Duda jako gospodarz szczytu może już odtrąbić sukces frekwencyjny
Prezydent Andrzej Duda jako gospodarz szczytu może już odtrąbić sukces frekwencyjnyfot. Tomasz Jastrzębowski/Reporter
12 lutego 2019
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Strach o puste miejsca organizatorzy szczytu mają już za sobą. Nazwiska gości z USA zadziałały na niezdecydowanych jak magnes

Według różnych źródeł delegacje na konferencję do Polski przyśle 50–60 państw. Motywacje osób przybywających do Warszawy są różne. DGP przeanalizował, kto i z jakich powodów weźmie udział w szczycie.

Gospodarze

To właśnie liczna reprezentacja Stanów Zjednoczonych spowodowała, że swój udział zaczęli potwierdzać wysokiej rangi przedstawiciele innych krajów. Do Warszawy przybędzie nie tylko amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo, ale i wiceprezydent Mike Pence. Poza Polską i USA do grupy organizatorów nieformalnie można także zaliczyć premiera Izraela Binjamina Netanjahu, który od początku urzędowania Donalda Trumpa w Białym Domu wywiera na amerykańską administrację naciski, aby ta przyjęła ostry kurs w sprawie Iranu.

Nowicjusze

W Warszawie pojawi się też wielu szefów dyplomacji państw UE, które podobnie jak Polska do niedawna nie przejawiały większej aktywności w sprawach bliskowschodnich. Takim krajom jak Bułgaria, Estonia, Litwa, Węgry czy – patrząc poza Unię Europejską – Ukraina, chodzi o to, by być blisko amerykańskich sojuszników. Większość krajów biorących udział w Inicjatywie Trójmorza będzie reprezentowana przez szefów resortów – choć są wyjątki. Jak poinformowały nas ministerstwa spraw zagranicznych Chorwacji, Czech i Słowacji, z tych państw przyjadą wiceministrowie.

Dalecy goście

Przybędą też szefowie dyplomacji państw, które nieczęsto mają okazję bywać w Europie Środkowej. I to nie tylko z powodu różnicy temperatur, ale i braku wspólnych interesów strategicznych. W Polsce będą więc reprezentowane przede wszystkim te kraje arabskie, które ciążą ku dynastii Saudów. Również w tym przypadku zadziałała magnetyczna siła przyciągania ludzi z Waszyngtonu. Przedstawiciele sunnickich monarchii regionu, m.in. Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu, Jordanii, Omanu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i – sięgając nieco dalej – Maroka wykorzystają okazję, aby wspólnie się naradzić, jak zaszkodzić szyickiemu Iranowi.

Dużą niespodzianką jest natomiast przyjazd szefa dyplomacji Kataru. Według informacji „Rzeczpospolitej” kraj ten, znajdujący się w głębokim konflikcie z saudyjską koalicją właśnie ze względu na zbyt bliskie relacje z Iranem, zadbał o wysłanie do Warszawy kierownika resortu Muhammada ibn Abd ar-Rahmana Al Saniego, wpływowego członka rodziny królewskiej.

Zwolennicy dealu

To głównie państwa Europy Zachodniej od samego początku były przeciwne zrywaniu porozumienia nuklearnego przez USA. Swój podpis pod dokumentem złożyła w lipcu 2015 r. także Federica Mogherini, wysoka przedstawiciel Unii Europejskiej ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa. Nie dziwi zatem, że na konferencji przez wielu traktowanej jako antyirańska Mogherini nie zamierza się pojawić. Unijną dyplomację będzie reprezentował zwykły urzędnik, a jego nazwiska nie ujawniono do zamknięcia tego numeru gazety.

Podobne decyzje podjęły te kraje Europy Zachodniej, które zamiast forsowanej przez Stany Zjednoczone eskalacji wolałyby utrzymanie porozumienia nuklearnego i dalszy wzrost obrotów handlowych w relacjach z Iranem. To przede wszystkim Niemcy, które wysyłają wiceministra spraw zagranicznych Nielsa Annena, oraz Francja, którą będzie reprezentował dyrektor generalny ds. politycznych w MSZ. Niższej rangi dyplomatów wysyłają także np. Hiszpania, Kanada i Szwecja.

Niespodzianki

Choć Wielka Brytania była jednym z pomysłodawców mechanizmu Instex, którego zadaniem jest obejście amerykańskich sankcji wobec Iranu, Londyn jednak wysyła do Warszawy szefa dyplomacji Jeremy’ego Hunta. Najwyraźniej w obliczu brexitu pragmatycznie zdecydowano się nie drażnić amerykańskich sojuszników. Niespodzianką i z pewnością sukcesem polskiej strony jest przyjazd szefów dyplomacji Austrii i Włoch. W szczególności decyzja Rzymu może dziwić, skoro nowy rząd w polityce zagranicznej nie ukrywa sympatii względem Rosji. Decyzja zaskakuje mniej w przypadku Austriaczki Karin Kneissl, gdyż sprawami bliskowschodnimi fascynuje się ona od długiego czasu – mówi nawet po arabsku.

Nieobecni

Jeśli nie liczyć niezaproszonego Iranu, w Warszawie nie pojawi się też przedstawiciel Rosji. Działania Kremla mają fundamentalne znaczenie dla przyszłości regionu. Jednak trudno sobie było wyobrazić, że Rosjanie wezmą udział w rozmowach na warunkach swojego największego rywala, i to jeszcze organizowanych w Polsce, z którą utrzymują raczej chłodne relacje. Również Turcja, jeden z głównych graczy w regionie, zarówno politycznie, jak i militarnie, postanowiła nie angażować się w warszawskie rozmowy. Żeby nie mówiono o zupełnym bojkocie, Ankara chce wysłać na Stadion Narodowy, gdzie odbędzie się konferencja, swojego ambasadora w Warszawie.

Biorąc pod uwagę przedmiot rozmów – bezpieczeństwo regionu – problemem jest nieobecność Palestyny. Władze Autonomii poinformowały w specjalnym oświadczeniu, że nie chcą brać udziału w rozmowach, których celem jest „realizacja interesów strony amerykańskiej”. Faktem jest też, że Palestyńczycy zostali zaproszeni na warszawski szczyt znacznie później niż przedstawiciele innych krajów. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.