Dlaczego Trump nienawidzi poczty
Wygram, albo to będzie oszustwo – przekonuje prezydent USA i na wszelki wypadek atakuje głosowanie korespondencyjne
Jakby zorganizowanie wyborów przywódcy wolnego świata podczas pandemii nie było wystarczająco dużym wyzwaniem, amerykańscy urzędnicy nagle musieli wkalkulować w szykowany na 3 listopada scenariusz kolejne ryzyko: falę oszustów mogących wypaczyć wynik głosowania. Perspektywa poważnego zakłócenia święta demokracji zawisła nad Stanami za sprawą zachęty, jaką w ubiegłym tygodniu skierował do rodaków prezydent Donald Trump. Podczas wizyty w Karolinie Północnej gospodarz Białego Domu namawiał wszystkich obywateli, którzy planują zagłosować korespondencyjnie, aby jednak na wszelki wypadek osobiście stawili się 3 listopada w lokalach wyborczych i na miejscu spróbowali jeszcze raz zaznaczyć nazwisko swojego kandydata. Mieliby w ten sposób sprawdzić, czy procedury nie są dziurawe i nie faworyzują Joego Bidena, demokratycznego rywala urzędującego prezydenta. – Jeśli system działa tak dobrze, jak się mówi, to jest jasne, że ludzie nie będą mogli oddać głosu po raz drugi. Ale jeśli okaże się, że go nie uwzględniono, to będą mogli zagłosować w lokalu – przekonywał Trump.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.