Dziennik Gazeta Prawana logo

Węgierscy nauczyciele masowo odchodzą z pracy

29 września 2021
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

W edług nauczycielskich central związkowych sytuacja węgierskiej oświaty jest najgorsza od początku transformacji. Zgodnie z danymi Centralnego Urzędu Statystycznego liczba wolnych etatów w szkołach wzrosła w ciągu roku o 38 proc. do nienotowanego dotychczas poziomu 6600 wakatów. W 2020 r. z pracy odeszło kilka tysięcy nauczycieli, a z racji średniej wieku kadry w najbliższych latach na emerytury odejdzie kolejne kilkanaście tysięcy osób.

Szef Związku Nauczycieli (PSZ) Tamás Totyik w wywiadzie dla „Világgazdaság” wskazał, że realnie brakuje nawet 12 tys. pełnoetatowych nauczycieli. Totyik przywołał przy tym badania z 2019 r., a zatem jeszcze sprzed pandemii, które mówił, że w co piątej szkole na Węgrzech pracuje nauczyciel, który nie legitymuje się dyplomem uniwersyteckim, a w co czwartej szkole są nauczyciele uczący przedmiotów, w których nie są fachowcami. Według niego państwo na edukację powinno przeznaczać co najmniej 6 proc. PKB, co ostatnio było możliwe do uzyskania w latach 2000., kiedy na edukację przeznaczano do 5,7 proc. PKB.

Postulaty nauczycieli są znane od lat. Największe protesty tej grupy zawodowej miały miejsce w 2016 r., kiedy w święto narodowe 15 marca odbyła się demonstracja, w której udział wzięło 80 tys. osób. Temat ten dla rządzącej koalicji Fideszu z chadekami był o tyle trudny, że protesty nauczycieli (i lekarzy) zyskują poparcie społeczne także na zapleczu wyborczym Fideszu. W 2016 r. 76 proc. ogółu Węgrów i 67 proc. wyborców Fideszu popierało postulaty nauczycieli, a 62 proc. wszystkich respondentów (i 51 proc. fanów Fideszu) godziło się z tym, by nauczyciele zorganizowali strajk, jeśli nie uda się znaleźć innego rozwiązania. Tamte protesty niczego jednak nie zmieniły.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.