Łukaszenka przestał się bać
Białoruski przywódca opisał swoje plany na kolejne pięć lat, zapominając o obietnicy dymisji po przedterminowych wyborach, które miał zorganizować
Alaksandr Łukaszenka uznał, że minęło już zagrożenie dla jego władzy, wywołane w ubiegłym roku protestami przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich. – Utrzymaliśmy swój kraj, przynajmniej na razie – powiedział w czwartek. Białoruskie władze stopniowo wycofują się z obietnicy korekty ustroju, która miałaby zwiększyć uprawnienia parlamentu.
Prezydent dał też do zrozumienia, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie zamierza rezygnować ze stanowiska po zmianie konstytucji i wystartuje w kolejnych wyborach prezydenckich. Takie wnioski można wysnuć po Ogólnobiałoruskim Zgromadzeniu Narodowym (UNS), którego sesję przeprowadzono w czwartek i piątek. UNS zbiera się raz na pięć lat i najbardziej przypomina zjazdy Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Białoruskie władze korzystają z UNS, by wzmacniać własną legitymację w oczach obywateli. Tym razem w obradach wzięło udział 2400 delegatów, przedstawicieli władz centralnych, lokalnych, prorządowych przedsiębiorców, naukowców, sportowców i działaczy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.