Impeachment na szybko, czyli miejmy to z głowy
Przed Senatem rozpocznie się dziś proces Donalda Trumpa. Szanse na to, że zostanie uznany winnym „podżegania do insurekcji”, są jednak równe zeru
Nie należy się spodziewać fajerwerków, w tym publicznego przesłuchania oskarżonego. Trump, który zaszył się w swojej posiadłości Mar-a-Lago na Florydzie, już zapowiedział, że nie pofatyguje się na Kapitol. Najprawdopodobniej nie będzie też innych świadków, przez co sam proces może zakończyć się w ciągu kilku dni – najszybciej w historii. Tak przynajmniej wynika z zapowiedzi senatorów po obu stronach politycznej barykady. – Nie wyobrażam sobie, żeby miało to zająć dłużej niż tydzień. Myślę, że u nikogo już ten proces nie budzi za wiele entuzjazmu – stwierdził Kevin Cramer, demokratyczny senator z Dakoty Północnej. – Nie miesiące, nie tygodnie. Dni. Kilka dni, a potem możemy zająć się innymi rzeczami – wtórował mu Tom Carper, demokrata z Delaware, a zarazem bliski sojusznik prezydenta Joego Bidena.
– Ta cała awantura jest głupia. Nic z tego, co się w związku z nią wydarzy w Senacie, nie pomoże ludziom szybciej dostać szczepionkę albo utrzymać zatrudnienie – nie krył irytacji Marco Rubio, republikański senator z Florydy. – Pytanie brzmi, kiedy ten proces się skończy. Bo co do wyniku – tutaj chyba nie ma wątpliwości – mówił Lindsay Graham, partyjny kolega reprezentujący Karolinę Południową.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.