Obama miał „nadzieję”. Biden ma „jedność”
Największym problemem zaprzysiężonego wczoraj prezydenta mogą nie być kwestie zdrowotne, ale rozbudzone oczekiwania. Joe Biden w swoim inauguracyjnym przemówieniu starał się je tonować
Jeżeli jest słowo, które ujmuje nastrój początku prezydentury Joego Bidena, to jest to „jedność”. Nowy lokator Białego Domu wielokrotnie odnosił się do niej w swoim pierwszym prezydenckim wystąpieniu. Apelował o zakończenie wojny domowej między zwolennikami obu stron sceny politycznej – ludźmi, którzy „informacje czerpią z innych mediów” – i zmniejszenie temperatury sporów politycznych, bo tylko dzięki jedności Ameryka dotychczas dawała radę wszystkim wyzwaniom.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.