Najpierw my, potem wy. Decyduje nie tylko grubość portfela
Większość państw na świecie nie rozpoczęła jeszcze szczepienia swoich obywateli. Winę ponoszą jednak nie tylko kraje zamożne
fot. Jerome Delay/AP/East News
Problem ze szczepieniem nie polega na finansowaniu, ale na ograniczonych możliwościach produkcyjnych firm farmaceutycznych
Chociaż kolejne kraje rozpoczynają podawanie swoim mieszkańcom preparatów chroniących przed COVID-19, to start szczepień w większości państw wciąż jest odkładany. Dla przykładu jedynym krajem w Afryce, który już rozpoczął akcję szczepień, są Seszele. Zdaniem szefa Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tieuodrosa Adhanoma Gebreijesusa sytuacja jest tak zła, że jeśli idzie o globalną dystrybucję szczepionek, świat stoi na krawędzi „katastrofalnej porażki moralnej”.
Zdaniem Tieuodrosa źródłem problemu jest fakt, że bogate państwa dzięki głębokim sakiewkom „wskakują” w kolejkę przed mniej zamożnych klientów, nawet jeśli ci już dogadali się z producentami. W efekcie opóźniają dostawy preparatów. Szef WHO nie wskazał nikogo palcem, ale nie jest tajemnicą, kogo miał na myśli. Pod koniec ub.r. USA zamówiły dodatkowe 100 mln dawek szczepionki Pfizera i BioNTechu (ponad 100 mln przewidzianych w oryginalnym kontrakcie). Na początku stycznia zaś powiększenie zamówienia od tego konsorcjum (ponad uzgodnione 300 mln dawek) zaczęła rozważać także Komisja Europejska.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.