Chodorkowski w więzieniu do 2017 r.
Na 13,5 roku więzienia skazał moskiewski sąd byłego szefa Jukosu Michaiła Chodorkowskiego. Na poczet kary sędzia zaliczył mu dotychczasowy wyrok, więc były oligarcha wyjdzie na wolność w 2017 r.
Taki sam wyrok usłyszał wczoraj biznesowy partner Chodorkowskiego Płaton Lebiediew. Obaj zostali oskarżeni o kradzież 218 mln ton ropy naftowej i wypranie uzyskanych w ten sposób 487 mld rubli i 7,5 mld dol. (w dzisiejszych cenach to równowartość w sumie 70,8 mld zł). Obrona wskazywała, że to absurd, bo poprzedni wyrok dotyczył niezapłacenia podatków od sumy, która teraz okazała się wyprana.
"Wyrok napisał (prokurator - red.) Łachtin. Niech żyje nasz humanitarny, niezawisły sąd" - napisał na Twitterze Chodorkowski (a w rzeczywistości pracownicy jego biura prasowego) po ogłoszeniu wyroku. Sędzia praktycznie powtórzył bowiem wnioski prokuratury, która domagała się 14 lat więzienia. Przed dwoma tygodniami swoje oczekiwania wobec sądu przedstawił już Władimir Putin. - Złodziej powinien siedzieć - powiedział premier.
Część analityków twierdzi, że w ten sposób Putin chciał się pozbyć potencjalnego lidera opozycji w przeddzień zaplanowanych na 2012 r. wyborów prezydenckich. Pierwsza decyzja o zatrzymaniu Chodorkowskiego w 2003 r. zapadła, gdy ówczesny prezydent Putin dowiedział się o finansowaniu przez niego opozycji. Ponieważ kolejna elekcja jest przewidziana na 2018 r., niektórzy przedstawiciele adwokatów Chodorkowskiego już dziś przewidują trzeci proces, który pozwoli przetrzymać oligarchę za kratami.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu