Uwierzyli w pocałunki Richarda Gasqueta
Jeśli ktoś nie jest wielkim kibicem tenisa, mógłby nigdy nie usłyszeć o Richardzie Gasquecie. Francuz zdobył sławę jako autor najbardziej pomysłowej wymówki na pozytywny test antydopingowy - pocałunek z Pamelą.
Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) to już druga poważna instytucja, która uniewinniła francuskiego tenisistę z zarzutu świadomego przyjmowania niedozwolonych substancji. Członkowie szacownej instytucji pewnie nie byli w stanie powstrzymać się od śmiechu, gdy zapoznawali się ze szczegółami sprawy. Takiej historii nie wymyśliliby najzdolniejsi hollywoodzcy scenarzyści. Gasquetowi udało się przekonać kogo trzeba, że napisało ją życie. - Spodziewałem się takiego obrotu sprawy, bo jestem niewinny. Sprawiedliwości stało się zadość - powiedział Gasquet w zeszłym tygodniu, kiedy decyzja CAS zakończyła jego 8-miesięczny koszmar.
Wszystko zaczęło się w marcu, kiedy 23-latek musiał wycofać się ze startu w Miami (turniej rangą ustępujący tylko Wielkiemu Szlemowi) z powodu kontuzji ramienia. Zanim opuścił miasto, razem ze swoim teamem i przyjaciółmi postanowił nacieszyć się nocnym życiem metropolii na Florydzie. W nocnym klubie Gasquet spotkał wtedy kelnerkę, którą opinia publiczna poznała później z imienia - Pamela. Ich znajomość zakończyła się nad ranem serią ognistych pocałunków. Potem tenisista wrócił do hotelu, rano odleciał do Francji, a w międzyczasie poddał się rutynowemu testowi antydopingowemu. Wkrótce w świat poszła informacja, że wykryto u niego kokainę.
Gasquet, a właściwie sztab jego prawników, stanął przed komisją antydopingową ITF (Międzynarodowej Federacji Tenisowej) i złożył szczegółowe wyjaśnienia. Opowiedział, ile razy i jak długo całował się z Pamelą. Przyznał, że krótko przed ostatnim pocałunkiem dziewczyna długo nie wychodziła z łazienki. Dał też do zrozumienia, że w tym klubie narkotyki nie są niczym niecodziennym, sama Pamela też od nich nie stroni. Wprost z jej ust kokaina trafiła więc do ust i organizmu nieświadomego tenisisty.
Komisja zaskoczyła wielu obserwatorów, gdy w pełni zaakceptowała te wyjaśnienia. Uznano, że nie można odmawiać młodemu mężczyźnie prawa do angażowania się w kontakty towarzyskie. I chociaż Gasquet ponosi winę za narażenie się na pewne ryzyko, to jednak wina nie jest zbyt wielka. Grożącą mu roczną dyskwalifikację zamieniono na dwa i pół miesiąca. Opuścił Roland Garros i Wimbledon, ale w drugiej połowie lipca mógł wrócić na kort.
ITF nie była usatysfakcjonowana wyrokiem własnej komisji. Do spółki ze Światową Agencją Antydopingową (WADA) złożyła apelację do CAS, żądając zawieszenia Francuza na okres od roku do dwóch lat. Kilka dni temu okazało się, że bezskutecznie.
"Ilość kokainy wykrytej w organizmie jest tak nieznaczna (wielkości ziarnka soli - red.), że wskazuje na incydentalne użycie, nie zaś na zwykle przyjmowane dawki. Poza tym ustalono, że gracz nie bierze kokainy regularnie, nawet w bardzo małych ilościach. Na zasadzie prawdopodobieństwa ustalono, że kokaina mogła trafić do organizmu Gasqueta, jak zawsze utrzymywał, przez pocałunek z kobietą" - czytamy w stanowisku CAS.
Decyzja trybunału uderza w ITF, która od jakiegoś czasu bardzo poważnie zaostrzyła przepisy antydopingowe. To już drugi cios, który federacja musiała przyjąć w krótkim czasie - po tymczasowym uchyleniu wyroków rocznej dyskwalifikacji dla Yaniny Wickmayer i Xaviera Malisse’a. Dwójka Belgów nie informowała, gdzie i kiedy będą dostępni i gotowi do testowania (co 3 miesiące każdy tenisista musi powiedzieć, gdzie będzie przez godzinę każdego dnia).
Gasquet przyznał, że po tym wszystkim nigdy nie będzie taki sam. Nie posiada się ze szczęścia, że wszystko już za nim.
- Najgorszy był sposób, w jaki ludzie na mnie patrzyli. Teraz mogę zamknąć ten rozdział i zacząć sezon 2010 ze świeżą głową. Moim celem jest powrót na 20., może 15. miejsce - powiedział gracz, który z powodu przymusowej przerwy spadł na 52. pozycję. Po półfinale Wimbledonu 2007 był nawet na 7. miejscu. - Przede wszystkim chcę świetnie wypaść w Roland Garros. Nie mogłem tam grać przez ostatnie dwa sezony, ale ten ostatni rok był najgorszy, bo przez wyrok nie mogłem nawet być na kortach.
Jego historia może mieć dalszy ciąg nie tylko na kortach. ITF i WADA najprawdopodobniej będą składać odwołania, tym razem w sądzie. Opowieść o Pameli kiedyś może też doczekać się wersji kinowej albo chociaż książkowej. Swoją niezwykłością bije na głowę ujawnione niedawno przez Andre Agassiego rewelacje o puszce z colą, w której ktoś rozpuścił metamfetaminę. Nic dziwnego, w końcu ta opowieść była przez Agassiego zmyślona. Ale ITF też mu uwierzyła.
Marta Mikiel
marta.mikiel@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu