Nowy niemiecki rząd pobudzi gospodarkę, tnąc podatki
To nasza odpowiedź na kryzys gospodarczy - ogłosiła w nocy z piątku na sobotę kanclerz Angela Merkel tuż po zawarciu umowy koalicyjnej między chadekami z CDU/CSU a liberałami z FDP.
Dzięki planom rozruszania gospodarki opisanym w porozumieniu niemieccy podatnicy mają zaoszczędzić w ciągu czterech lat 24 mld euro.
Do kompromisu koalicjanci doszli po 12-godzinnym maratonie kończącym trzytygodniowe negocjacje. 134-stronnicową umowę zatytułowano "Wzrost. Edukacja. Spójność". Koalicjanci mają podpisać ją dzisiaj. Jeszcze zanim umowa zaczęła obowiązywać, już posypały się na nią gromy. Odchodzący z rządu szef niemieckiej dyplomacji, socjaldemokrata Frank-Walter Steinmeier, nazwał ją "wielkim falstartem". Dla niemieckich ekonomistów plany budżetowe rządu to mrzonka. Szef kolońskiego Instytutu Niemieckiej Gospodarki Michael Huether ocenił, że pomysłów koalicji budżet po prostu nie wytrzyma. Protestują nawet ekolodzy, bo rząd zamierza wycofać się z planów likwidacji elektrowni atomowych do 2021 r. i zamierza zaoszczędzić na dotowaniu zielonej energii. Z przyjętych rozwiązań zadowoleni są pracodawcy i przedsiębiorcy. Oni zyskają najwięcej - szeroka koalicja CDU/CSU i FDP zapowiedziała zamrożenie stawek na ubezpieczenie zdrowotne płaconych przez przedsiębiorców i obniżenie podatków dla małych firm. Za ustępstwa w kwestiach gospodarczych kanclerz Merkel uzyskała od Westerwelle - przyszłego szefa dyplomacji - przede wszystkim złagodzenie stanowiska w sprawie amerykańskich głowic atomowych na terenie Niemiec. Szef FDP podkreślał, że jest zdeterminowany, by się ich pozbyć. Tymczasem Merkel uspokoiła sojuszników z NATO, że ewentualne decyzje zapadną tylko z ich udziałem.
pw
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu