Pakistańska armia walczy z talibami w Wazyrystanie
Pakistańska armia rozpoczęła w sobotę największą od sześciu lat ofensywę przeciwko talibom.
Stawką bitwy w Południowym Wazyrystanie jest rozbicie terrorystów lub dalsze osłabienia jedynego sojusznika USA w tym zapalnym regionie. 30 tys. żołnierzy weszło do prowincji leżącej przy granicy z Afganistanem z trzech stron. - Talibowie stawiają zaciekły opór. Mają ciężką broń groźną dla śmigłowców, dlatego wojsko polega głównie na bombardowaniach oraz artylerii - opowiadał agencji AP Ehsan Mahsud, który uciekł wraz z rodziną z rejonu walk.
Armia chwali się zabiciem co najmniej 60 bojowników oraz zajęciem talibskiej twierdzy w Spinkai Raghzai. Nieoficjalnie wojskowi nie mówią o sukcesie. Wieś leżała na płaskim terenie, więc powstańcy opuścili ją, bo i tak nie byliby w stanie jej utrzymać. Obsadzili za to pobliskie wzgórza.
Południowy Wazyrystan to prowincja wielkości Opolszczyzny. Wraz z pozostałymi tzw. terytoriami plemiennymi, nad którymi pakistański rząd stracił kontrolę, stanowi główną bazę talibów i islamskich ekstremistów, którzy walczą i z rządem w Islamabadzie, i z siłami NATO w sąsiednim Afganistanie.
- Ta operacja będzie wyjątkowo krwawa - uważa były szef pakistańskiego wywiadu Masud Sharif.
Oddziały talibów mogą liczyć nawet 20 tys. bojowników, do tego mogą liczyć na wsparcie lokalnych pasztuńskich plemion. To dobrze zorganizowana i wyszkolona partyzantka do niedawna dowodzona przez Baitullaha Mehsuda, który w sierpniu zginął od amerykańskiej bomby.
W powodzenie ofensywy wątpią nawet wojskowi. Podkreślają, że armia jest kiepsko wyposażona, nieprzygotowana do wojny partyzanckiej i nie posiada informacji zdobytych przez wywiad. Wojskowi mają też mało czasu - sześć lub osiem tygodni, bo potem nastanie zima.
Jak zatem zakończy się bitwa o Wazyrystan? - Najprawdopodobniej znów zostanie podpisany pokój, tak jak w poprzednich przypadkach. A to oznacza porażkę Islamabadu. Rząd nie odzyska kontroli nad prowincją, talibowie zbiorą siły i uderzą mocniej. Już wkrótce usłyszymy o nowych zamachach - mówi nam Rahimullah Jusufazi z uniwersytetu w stolicy Pakistanu.
Piotr Czarnowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu